Mam tak czasem, że całą głowę zajmują mi natrętne myśli; dokładnie czuję o co mi chodzi, ale nijak tego zwerbalizować... Pewne bolesne sprawy wracają jak zjawy. Pytania bez odpowiedzi, cała ich masa. "Dlaczego ci, co mieli być na zawsze, zniknęli??"... Czemu nie zaakceptowali Blanki takiej jaka jest? Dlaczego nawet ni dali jej szansy pokazania jaka jest wyjątkowa...Często odpowiedzi przychodzą z książek... Szczególnie mój ukochany E.-E. Schmitt genialnie zamyka w słowa myśli, które zapełniają pustkę w sekcji "odpowiedź". Tak było i wczoraj. Najnowszy zbiór opowiadań "Małżeństwo we troje", tekst "Dwóch panów z Brukseli" i taki oto cytat:
"Niemalże mimo woli odwrócili się od niej. (...) Prawdopodobnie się bali... Kto z nas się nie bał, że zbyt często obcując z nieszczęściem, się nim zarazi? Potem, gdy już się okazuje, że nieszczęście nie jest zakaźne, boimy się siebie samych w obliczu nieszczęścia a nie jego samego. Bezczynność jaka nas ogarnia w trudnych sytuacjach, otwiera drzwi drzemiącym w nas negatywnym siłom, takim, które sprawiają, że kontemplujemy pustkę, takim, które powodują, że pochylamy się nad wybuchającym wulkanem, zbliżamy się do lawy, wietrzymy jego gorący, śmiertelny oddech..." /str.48/
Myślę, że ten fragment nie wymaga żadnego komentarza...
Agata
Grafika (z lekką ironią) pochodzi ze strony: www.demotywatory.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz