poniedziałek, 4 listopada 2013

Jesień Pani Blanko, jesień...

Dziś calutki wpis poświęcony tylko i wyłącznie Blanutce. Dość wynurzeń psycho-matki, ileż można. Przecież jesień, moja ukochana...
Z kolei dla Blanki to dosyć trudny czas. Zwykle dwa razy w roku obserwuję u niej zezłośliwienie retta; na wiosnę i na jesień właśnie. W tym roku nie jest inaczej. Ataków padaczki zdecydowanie więcej, trwają dłużej i są jakieś inne... Padaczka lekooporna ma niestety swoje prawa, a pewnych rzeczy się nie przeskoczy i z tym trzeba żyć. W sumie wolę to niż dziecko zupełnie otumanione kilkoma lekami na epilepsję na raz. Już to przerabialiśmy dwa razy, więc dziękuję. Fizycznie zatem jest tak sobie, coraz częściej nogi odmawiają całkowicie posłuszeństwa... Ale dzielnie walczy. Ćwiczy z rehabilitantem, logopedkami, panią pedagog, paniami Przedszkolankami. Jest co robić, żeby rozruszać to małe słabe ciałko, zwłaszcza nóżki, którym średnio się wiedzie.
Za to łapki?! Oszalały na jesień! Dobrze zaczęło się dziać w tej materii już wiosną (czyli wtedy gdy zauważyłam, że Mała w jakiś nierealny sposób nie wyrzuca w nanosekundę obiektu wciśniętego jej do rączki). I tak uporczywie i upierdliwie przynosiłyśmy ze spaceru jakieś cuda; gałązkę, kasztana, kwiatka... Cokolwiek, byle by donieść. Owszem - klepiąc, ale jednak! Poniżej najwspanialszy widok świata (z pogranicza science-fiction), moje dziecko MA COŚ W DŁONI!!!
Nie do opisania to jest... Jeszcze rok temu prędzej bym uwierzyła, że moja jamnica zacznie uprawiać kaligrafię ogonem niż to...
A psychicznie i emocjonalnie? Na diecie jest o tyle lepiej, że liczba godzin darcia się i nieopanowanego płaczu znacznie się zmniejszyła. Owszem, bywają kryzysy, ale są, powiedzmy, do zniesienia. Może to kwestia tego, że brzuszek dostaje to co najlepsze więc i całe ciałko czuje się lepiej. Jednak duży wpływ na Blanki dobre samopoczucie ma według mnie jej fajny stan ducha i umysłu. A może to efekt poprzedniego, a nie przyczyna? Nieważne. Grunt, że z pomroczności, która towarzyszyła nam przez lata od regresu, mało co już zostało. Owszem, jak nuda to panna wleci w swój wymiar i lewituje, jednak czym to jest w porównaniu z tą koszmarną nieobecnością z kiedyś...
Kuma, czai, reaguje! Widać to bardzo. To znaczy widzę ja i bliscy, bo tak na zewnątrz to Blanka umie zagrać  rolę "A-a-ale o so chozi..." i "Nie ma mnie tam w środku". Ostatnio zareagowała tak cudnie na kota znajomych. Niesamowite to było, bo gdzieżby Blanka w ogóle zwróciła uwagę na kota?! No gdzie... A tu proszę. Śmieszny był jak diabli to i w łeb dostał parę razy z gardy. 
Nawet upokorzona przebraniem za dynię w przedszkolu z okazji Halloween, widząc jak wszyscy się z niej i do niej śmiejemy, też zaczęła się chichrać. Patrzyła za skaczącymi dzieciakami jakby mówiła "Ejj! Ale fajnie! Jest zabawa!"...
Jest dobrze... Mimo, że są dni, kiedy Jej smutne oczy mówią "Mamo, jestem taka zmęczona..." ale są też takie, że zapominam chociaż na chwilę, jak bardzo jest chora. Mam Córeczkę, która rano patrzy na mnie i krzyczy "Myyym!" cała uszczęśliwiona, że udało się jej mnie zawołać... 

Blanka bardzo silną kobietą jest...

                                                                                             Agata

2 komentarze:

  1. Aga masz piękną córeczkę :)) pozdrawia, również mama dziewczynki 4,5 letniej z ZR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to jest mój Blaniś w całej okazałości :) Zdrówka Wam, siły i więcej wygranych niż przegranych meczy z rettem!

      Usuń