czwartek, 12 czerwca 2014

"Ona jest głupia/dziwna/nienormalna"

Dlaczego? Bo NAWET nie umie mówić. Bo TYLKO bije brawo. Bo się pluje i ma pieluchę jak mały dzidziuś. I jak tu dyskutować z tak twardymi dziecięcymi argumentami? Gorzej jak rodzice owego dziecka myślą tak samo. 
Dzieci to dzieci, wiadomo - strzał prosto w serce, myślenie w linii prostej i prosta acz brutalna argumentacja. Taka dziecięca natura, z tym niewiele chyba da się zrobić. Ale gdzie cały sztab nauczycieli życia, którzy powinni ekspresowo (i odpowiednio) zareagować?
Matki, ojcowie i opiekunowie najczęściej milczą... Czasem pada spłoszone "Ciii, nie wolno tak mówić..." albo jakieś pokrętne komentarze typu "Dziewczynka tak ma" czy "Chodź, idziemy!". Dlaczego może w 1 na 10 przypadków pada magiczne słowo-klucz "CHOROBA"? To nie jest wybór ani mojego dziecka ani kogokolwiek innego - to choroba powoduje, że jest tak jak jest a Ona zachowuje się tak jak widać. I wymaga od nas - zdrowych odrobiny pomocy, uwagi albo chociaż zrozumienia. Myślę, że tego typu tłumaczenie może przyjąć głowa nawet 2-latka. Tylko musi ono paść, razem z reakcją na "Ona jest głupia, bo..."
Nadal dosyć trudno przyjmuję tego typu uwagi. Dorosłemu łatwo się odpysknie, pomyśli, że jest zwyczajnym idiotą, oleje sprawę i pójdzie dalej. Gorzej właśnie z dziećmi. Bo świadomość, że z roku na rok zakorzenia im się w głowach schemat "głupi, dziwny, nienormalny a nie chory" jest naprawdę przytłaczająca...

                                                                                                  A.

Grafika pochodzi ze strony: www.dzieci.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz