wtorek, 22 lipca 2014

Big sista

Przysięgam, nie doceniałam Jej... Tak bardzo Jej nie doceniałam... Mimo, że dla mnie jako matki B. jest najcudowniejsza, najmądrzejsza i najpiękniejsza to wrodzony realizm zawsze kazał mi realnie oceniać na ile Ją stać. Ale tym razem baaardzo się pomyliłam. 
Wydawało mi się, że znam swoje dziecko na wylot, jej reakcje, stopień rozumienia świata itd. Okazało się, że g... wiem. Gdy przynieśliśmy do domu pannę Mniejszą - reakcja Blanki zwaliła nas z nóg. Bo czego można spodziewać się gdy przedstawia się tak abstrakcyjny byt jak młodszą siostrę? "Coś" co wzięło się nie wiadomo tak naprawdę skąd, było kawał życia odstającym brzuchem u mamy a teraz zmaterializowało się pod postacią maleńkiego i wrzeszczącego człowieczka. 
Przyznam - bardzo obawiałam się reakcji B... Najbardziej bałam się jej obojętności (która tak często u nas przecież występuje). Ale nic takiego nie miało miejsca, bo ona zaskoczyła tak bardzo, że polały się łzy... Był uśmiech na maleńkiej (tzn. tej większej) buźce, żywe zainteresowanie a w oczach wszystko o czym można tylko było marzyć. Ale najważniejsze, że było zrozumienie i jakkolwiek głupio to może zabrzmi - miłość. B. patrzyła na nas, na Mniejszą i znów na nas i mówiła całą sobą - "Wiem! Ona była w brzuchu, teraz jest tu, jest nasza... Zobaczcie jaka jest śliczna!". I tak jest do dziś. Nic nie jest w stanie wywołać większego uśmiechu niż patrzenie na tą Najmniejszą (już nie mówiąc o tym, że śmiech B. rośnie wprost proporcjonalnie do wrzasku siostry, nie ma przecież nic śmieszniejszego niż takie coś małe rozdarte ;)
Blanka - ogromna to lekcja dla mamy, Aniołku. Już nigdy nie pomyślę, że życie leci obok Ciebie...

                                                                                              A.

4 komentarze:

  1. Widzisz mama? Panna Mniejsza wydobyła z Blany to, co dotąd było przed Wami ukryte, może zniekształcone przez pryzmat choroby, a może po prostu Blanusia czekała na odpowiedni moment żeby pokazać wszem i wobec, że jest z Wami all the time :) A kiedy nie słucha to nie że rett, tylko zwyczajnie ma starych we dupje :D Moja Dzielna Panna Blanna! :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Paulina między 5 a 8 r. miala najlepszy czas. Rozmawiala za pomoca piktogramow. Potrafiła powiedzieć czym jechała na zajęcia, co robiła, kogo lubi, jaka jest pogoda...obrazki były dowodem dla niedowiarkow. Okazalo sie ze ogarnia mnóstwo. Np ze juz byla w tym miejscu na wakacjach wczesniej. Nawet jak wydaje sie ze nie slucha to tak nie jest. Gdy toczyłam 'debate' z jej tata kiedy dać jej czekoladę zaregowala dopiero gdy scenariusz okazal sie byc mniej korzystny dla niej. Nagle kolezanka głowę odwróciła, palec na czekoladę i pisk; -) tj wielka odpowiedzialność nasza byc mówić zachowywać sie jak wobec zdrowego dziecka

    OdpowiedzUsuń
  3. I gratuluję Małego Człowieka.
    U nas jest ponad rok. Wielka radość.
    Wszystkiego dobrego życzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam i czytam ten piękny wpis :) U nas Pan mniejszy pojawił się znacznie szybciej, nasza Retka miła zaledwie półtora roku :) I od samego początku świata poza sobą nie widzieli, do dnia dzisiejszego tak jest :) Słodkie buziaczki rano, na pożegnanie :) I tak jak piszesz - uśmiech Małej wzrastał wprost proporcjonalnie do krzyku małego :) Czeka Cb bardzo dużo wspaniałych chwil z córeczkami :) A Blanka jeszcze pokaże jaką wspaniałą straszą siostrą jest !

    OdpowiedzUsuń