Game on drodzy Państwo, trza było w końcu wrócić do gry. Po prawie 9-miesięcznej przerwie zaliczyłam niedawno swój debiut w dźwiganiu mojego Skarbka B. I pierwszym co rzuciło mi się na myśl i język (poza bluzgami oczywiście) było: "Ona przytyła chyba z tonę!". Ale waga nie zostawiła złudzeń - B. przybrała przez ten czas raptem pół kilo... I dopiero po tej przerwie uzmysłowiłam sobie jaką to trzeba mieć krzepę, żeby zajmować się Rettką.Zawsze jakoś skupiam się na psychicznych uciążliwościach "mienia" chorego dziecka - bo pogodzić się trudno, bo "dlaczego ja?!" i inne takie. Ale to w sumie tylko jakaś część trudności, z którą psychika prędzej czy później musi sobie poradzić. A fizycznie? Zonk...
Przecież dla nas, mam, obsługa 24/7 włączając w to wieczne dźwiganie, noszenie, ciągnięcie i siłowanie się jest niezłym wyzwaniem... Ja jakimś kurczakiem nie jestem, ale do herod-baby też mi daleko. Po prawie 6 latach noszenia Blanki już czuje, że pomału wysiadam. Gorzej - nawet A. zaczyna skrzeczeć podczas niesienia B. do domu. Moja natura każe mi do tego martwić się na zapas - co będzie za 10, 15, 20 kilo?
Schody, fotelik w samochodzie, krzesełko do karmienia... Wszystko to wymaga chwycenia i podrzucenia Blanki. Jej chodzenie już także, bo podtrzymuje się to bezwładne ciałko, które z powodu niskiego napięcia mięśni robi wrażenie jakby ważyło 50 a nie 17 kilo. Do tego dochodzi noszenie, rozkładanie, składanie wózka, zakupy, oporządzenie domu itd. Wszystko wymaga siły... A przecież Tato musi pracować, w większości czasu go po prostu nie ma. I można sobie mieć "te" czy tamte dni, bóle pleców, głowy czy paznokcia, być w ciąży, połogu albo menopauzie - i co? I jajco. Trzeba brać Rettkę, rzucać nią przez bark czy biodro i strugać kulturystkę. A to z pewnością niezawodny sposób na dobrą sylwetkę (a w przyszłości - pięknego okrąglutkiego garba) :)
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.sportfan.pl
No wlasnie. ...wiosną sprzedaliśmy mieszkanie bo schody 2pietro. Trzeba bylo pożegnać choinkę za oknem. Z samochodem koncepcja się zmienia non stop. Dwa lata temu zmieniłam niski na wysoki licząc że łatwiej będzie wsadzić księżniczkę. Teraz opcja by znow na niski zamienic...dobrej opcji brak. Po calym dniu boli czasem wszystko. A jest 24.5 kg...
OdpowiedzUsuń