Przepisowe dwa tygodnie na myślenie i działania biurokratyczne dr Hałsa i Pana Magistra minęły i czas było stawić się po orzeczenie. Dr cudów (oprócz przewidywanego cudu uzdrowienia z retta) nie obiecywał, na dwa, trzy lub pięć lat droga pani... No nie da się inaczy. Otrzymuję orzeczenie i co widzi moje zbielałe oko?! "Zalicza się do osób niepełnosprawnych do dnia 31 lipca... uwaga... tam ta dam!!!... 2017"!!! F... yeah!
Sporadycznie, w odpowiednich okolicznościach wyłazi ze mnie żmija... Tu okoliczności sprzyjały wyjątkowo, więc pytam Panią Sekretarkę grzecznie - WTF? Na co mi ona, że to nie do niej, że Dr to Dr, że to dyrekcja, że coś tam coś tam... Pójdzie Pani do dyrekcji. Poszłam. Mówię wprost, że to są jaja a Dr Hałs najwyraźniej mocno ich pozbawiony. Że dziecko ma (!!!) diagnozę, podbitą pieczęcią genetyka, że choroba postępuje i nie ma litości, że jak 3... No jak 3?! Pani Dyr mówi, że mogę się odwoływać, na co ja szybko przystaję i z wizją wyprawy do wro i zwieszonymi po same kolana uszami opuszczam obiekt. Na tarczy dobijam do domu, by obwieścić dziecku Blance, że jest dobrze, bo za 3 lata będzie zdrowa. W tym momencie dzwoni telefon a Pani Sekretarka mówi pół-nieśmiało pół-niewyraźnie "Błąd tam jest... w druku błąd. Pani podjedzie...". Pani wsiada w furę i podjeżdża. Orzeczenie zostaje zabrane i w tajemniczych okolicznościach poprawione, na "... do 31 lipca 2020 r". Hm... Czary?? Do 16 r.ż. to to nie jest, ale lepsze 6 lat w garści niż do 16-tki na dachu :)
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.ilustrationsof.com
Szokujące.
OdpowiedzUsuńNaparwde.
My nie mieliśmy perypetii. Moja córka dostała na dziesięć lat.
Lekarz w porzadku.
Mojemu wujowi też mówili, że może noga odrośnie.
OdpowiedzUsuńDobrze, że chociaż Ty masz cohones i ich posmyrałaś wizją odwołania!