poniedziałek, 27 października 2014

Małe sprostowanko

Możliwe, że jestem trochę nieudolna w słowach, ale ostatni post spowodował, że ludzie dzwonią, piszą, chcą wyciągać z depresji klinicznej, zabraniają poddawać się itd. Może to "magia" słowa "hospicjum", nie wiem... Ale nie taki miał być przekaz ostatniego wpisu! Nie załamałam się w żaden sposób, doktor powiedział prosto, ale życzliwie, nie jest nieukiem nie wiedzącym nic o recie, a ja nie prasuje jeszcze ciuchów na żaden pogrzeb!
To co chciałam przekazać brzmiałoby bez nadmiernych poetyzmów tak - trza żyć! Nie tylko szaleć, szukać, dobierać kolejne suple, leki, skreślać na swojej czarnej liście neurologów kolejne pozycje i lamentować, że ciągle sukcesu terapuetycznego niet. Nikt Blanki nie skreślił ani nikt się w Boga nie bawi. Człowiek po prostu miał na tyle odwagi cywilnej, że nie pieprzył głupot żeby wyciągnąć od nas kasę w gabinecie prywatnym a powiedział jak się sprawy mają w naszej jednostce chorobowej. Nie skreśliłam Małej też na pewno ja, nigdy tego nie zrobię. Mogę jedynie zmienić priorytety po to by jej czas na tej planecie był jak najfajniejszy, mniej się szarpać a próbować więcej jej dać siebie. 
Dziękuję za odzew, obiecuję trafniej precyzować swoje myśli, i na paczki do szpitala bez klamek dla mnie jeszcze nie czas :) I naturalnie - we keep on fighting i nie ustaniemy pókim żywi! 

                                                                                          A. 

Grafika pochodzi ze strony: www.mdk.beskidy.pl

3 komentarze:

  1. Piszą bo lubią, czytają, wspierają, przeżywają... A zostaje jeszcze doktor Lubicz z Klanu jakby neurologów zabrakło ;-)

    OdpowiedzUsuń