poniedziałek, 20 października 2014

Pół na pół

Kobieca natura w magiczny sposób łączy pozornie wykluczające się elementy. Ma się w sobie pół anielicy a drugie pół diabła z piekła rodem, wodę pomieszaną z ogniem, śnieg ze słońcem, super-matkę z matką wyrodną a Jennifer Lopez z Kazimierą Szczuką. Mam tak i ja - bełt jakich mało w mojej własnej osobie. Ale nie o tym, nie o tym...
B. po kolejnych w tym sezonie smarkach musiała w końcu wrócić do poprawczaka. Nie miałabym z tym większego problemu, bo doby mi ostatnio brakuje i zawsze to trochę więcej luzu, ale z powodu ostatnich bezdechów jest mi jakoś dziwnie... 
Pół mnie chce mieć ją non-stop przy sobie, w razie W i w razie nie-W, ciągle i stale. By móc reagować od razu, pomóc, działać, być blisko. Nie wiem, ale chyba odpowiedzialność za dziecko niepełnosprawne jest jakaś bardziej obezwładniająca niż za zdrowe. A może mi się wydaje? Drugie pół mnie z kolei czuje przemęczenie materiału do tego stopnia, że ubiera odruchowo Blance plecak ze świnką Peppą  i wykopuje ją rano za drzwi. Część mnie chciałaby ją zamknąć w szklanej kulce i tam bezpiecznie hodować i kochać i karmić, a druga część wie, że tak się nie da... Że bezdech może przyjść zawsze, nawet gdy będę obok a i wtedy mogę nie zdążyć zareagować... 
I co tu robić? W sumie Mniejsza też zasługuje na chociaż 2-3 godziny mamy tylko dla siebie, a B. musi przecież mieć swoje osobne życie poza skrzydłami nadopiekuńczej matki. A ja?... Prawdę mówiąc, kilka godzin bez retta ratuje od obłędu, nawet gdy oznacza to kilka godzin bez Blanki pełnych tęsknoty i oczekiwania aż wezmę ją w swoje łapska a ona powie mi znów "Mym!" a oczami doda "Przyszłaś, czekałam"...

                                                                                             A.

Grafika pochodzi ze strony: www.stevesimpson.com

3 komentarze:

  1. Kurde, człowiek myśli że jest niepowtarzalny, a tu klon! Myślę dokładnie tak samo, mam dokładnie te same dylematy. Choć to parszywe, bo jednak nie ma się z czego cieszyć, to jednak lepiej mi z myślą, że ktoś przezywa to samo i ma te same, chore nieraz dylematy. Pozdrawiam, ściskam, uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Panią i chylę czoła...Proszę pamiętać: Najbardziej wymagającymi kwiatami mogą opiekować się tylko wyjątkowe osoby.

    OdpowiedzUsuń