Kiedyś wezmę Cię za rękę...Za wolną dłoń bez kajdan i łańcuchów. Złapiesz mnie mocno i powiesz "Mamo, idziemy!". Będziemy tam razem.
Kiedyś wezmę Cię za rękę i pobiegniemy...
Będziesz mogła poczuć wiatr we włosach i wszystko co daje szczęście - smak pierwszego pocałunku i motyle w brzuchu, wypad bez starych pod namiot, łzy ulgi i pierwszy w życiu śnieg Twojego dziecka.
Kiedyś wezmę Cię za rękę i uciekniemy...
Tam gdzie będziesz w pełni sobą. Będziemy wolne a Ty będziesz naprawdę szczęśliwa.
Chcę być tam z Tobą i patrzeć.
Mama
Po przeczytaniu wyrwało mi serce....nie da sie skomentować bo to za piękne
OdpowiedzUsuńWłaśnie nikt nie komentuje bo chyba nic pięknego i nuda :))) A snią mi się czasem różne rzeczy, teksty... Chyba jak zeżrem za dużo na kolacje :)
Usuńpiękne słowa, serce się wyrywa kiedy czytam takie piękne słowa :)
OdpowiedzUsuńTo moja modlitwa... Dziękuję :)
Usuńprzypadkiem trafiłam na Pani blog i aż mi łzy popłyneły.. jest Pani wspaniała, podziwiam Panią, Pani siłę, optymizm i humor, mimo ciężkiej sytuacji. Znam ludzi, którzy nie mają cierpliwości, siły, czasu dla swoich dzieci, nie potrafią radzić sobie ze zdrowymi dziećmi... krzyczą na nie, ganią je, tak jakby mieli te dzieci za karę. Aż brak mi słów, żeby wyrazić moje uznanie dla Pani i tego, jak wspaniałą i kochającą jest Pani Matką. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego, co najlepsze. Ania
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło, bardzo, bardzo. Z tymże jest jedno "ale" :) Ja też czasami wysiadam, nie mam cierpliwości, mam wrażenie, że jeszcze chwileczka, jeszcze momencik i oszaleję, padnę, nie wstanę z łóżka. Ale po kawie mi przechodzi ;) Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam!
UsuńA.
No i musiałam się zryczec ju w pierwszym zdaniu...
OdpowiedzUsuńPopłakać czasem warto... <3
Usuń