Dużo różnych komplementów słyszę o córce mej większej, że ładna, śliczna, piękne ząbki i inne tam przymioty po mamusi. I to cała prawda, bez kokieterii, B. jest śliczna. Niedawno nawet padło, że jest zajebistą babką... Miłe to. I jak sobie pomyślę, to od kiedy dowiedziałam się, że jest chora, wbiłam sobie w łeb i plan działania, że będę z nią (w kwestii uroku osobistego) postępować tak jakbym to robiła bez retta. Przy kwestiach ratowania tyłka od niszczącego wszystko retta to brzmi ciut absurdalnie, ale nasze życie to przecież nie tylko ten parszywiec.Latami miałam w głowie stereotyp dorosłego "dziecka" niepełnosprawnego. Oczywiście tu mocno przerysowuję, ale taki obraz gdzieś jakoś mi się zakorzenił - 30-latka w kolorowym wózku, z frotkami z pomponami na włosach i śliniakiem pod brodą. To jedna z moich licznych psychoz, ten śliniak. Kojarzy mi się chyba z najgorszym. Z jakimś odczłowieczeniem, z odarciem z tej osobistej klasy i uroku na rzecz pragmatyzmu. Jezu, nie chcę, żeby ktokolwiek kto zakłada swojemu pełno- czy niepełnosprawnemu dziecku śliniak poczuł się w jakikolwiek sposób dotknięty, bo jak mówię - to jakaś moja wewnętrzna jazda. Jedno w każdym razie postanowiłam sobie już dawno - niech ta Blanka będzie zapluta po same kolana (bo przecież Ona to kocha, tłoczenie piany z dzióba) ale nie założę Jej nigdy publicznie różowego śliniaka. Dama damą jest z rettem czy bez. Wycieram Jej paszczę chusteczką, ę, ą, higieniczną, ew. z chińskiego jedwabiu. Mogę sobie nawet jedwabnika zahodować w słoiku, a co. A w domu ma śliniaków ze trzydzieści, ale tylko do jedzenia.
Jestem teraz na etapie wojny nerwów z moją Mami o włosy Blanki. Jakie ma, każdy widzi (neuro mówi, że to "włosy z amoniaku"), czyli takie wiatrem (albo tsunami) czesane, bo w organizmie B. amoniaku, że ho ho. Więc oprócz tego, że jej się czupryna puszy, to też ma ładne loczki, po prababci Jance. Poza tym Jej buzia ślicznie w tych płowych falach wygląda. Ze spineczkami. I NIE - nie obetnę Jej na chłopaka, na jeża ani na łyse kolano, bo nie chcę. W nosie mam, że to praktyczne. Z mojego punktu widzenia, to zabranie Jej kolejnej rzeczy... Wystarczająco dużo już zabrał jej rett.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.smyk.com
P ma piękne włosy. Skoltumione na maksa większość czasu. Przez leki. Ale jak umyje uczesze...GWIAZDA.
OdpowiedzUsuńnie scianmy.
choc sama większość życia trzymam się opcji ważna dusza a nie wnętrze przynajmniej co do mojej osoby to nie scinamy. P jest piękna i bedzie piękna. Kwestii Praktycznej mówię nie;-)
O to to! Ja też, tak samo :))) Kołtunom mówię tak! :D
UsuńI nogi!!! Jeszcze B. za młoda na to, ale pamiętaj o nogach:))) Do końca życia nie zapomnę dziewczęcia (tak na oko) 18letniego, mocno niepełnosprawnego intelektualnie, z tatusiem chyba (może dziadkiem, bo starszy był) w Tesco, spódniczka do kolana a niżej.... YETI!!!!! na miłość boską, ogolić jej ktoś nie mógł???? Bardzo pilnuję!
OdpowiedzUsuńYeti to mogą mieć my-matky :D
UsuńTak czytam o Blanusi i tak bym ja chciala zobaczyc! jest gdzies zdjecie Ksiezniczki??
OdpowiedzUsuńGdzieś bywały fotki przy wpisach, zaraz się biorę za robotę i piszę o Blanutce :)))
Usuń