czwartek, 5 marca 2015

K jak kyzys

Nie będę silić się na wyszukiwanie pozytywów, bo dupa jest. Jedenastą dobę B. kontempluje zasłonę tłocząc gile z nosa i wypluwając płuca. Wszystko na nie. Inhalacji, lekom, bajkom, teledyskom, kolędom, staniu, chodzeniu (a fe!), robieniu czegokolwiek oprócz buczenia i oglądania zasłony mówi stanowcze nie. Nie może wyjść szukać wiosny, to wiosnę przyniosłam jej do domu w formie 3 badyli (2 żonkile plus tulipan) ale też źle. 
Chorowanie dziecka z rettem to nie tylko "w czasie choroby dzieci się nudzą i marudzą". Dla takiej B. to szereg innych komplikacji; od bezdechów, szalejącej epi, rozpaczy z bliżej sobie znanych powodów, po problemy żołądkowo-jelitowe i ogólnie pojętą lipę... Ja gilem rzucam równie imponująco co B., i to też wcale mi nie pomaga. Chcę ją jakoś zmobilizować do życia, ale się po prostu nie da. Źle i chłodno coś między nami... Niezgodność charakterów, która w pierdlu objawia się w całej swojej okazałości. Bosz, byle już można było stąd wyleźć i wciągnąć powietrze do niezainfekowanych i niezalanych pulmicortem płuc.
Weszłam dziś na parentingowy blog pewnej mamy z gracją i mało mnie szlag nie trafił. Powinnam naprawdę unikać tak wqrwiającej lektury, zwłaszcza w tego typu dni. Rozpisuje się pani jak to jej dwie (zdrowe) córeczki mają wiosenne gile i jak to ona nie może znieść ich cierpienia. I tych rozpalonych gorączką główek opartych na jej zbolałej piersi oraz smutnych zrozpaczonych oczu, które chcą wyjść na plac zabaw. I jak trudno znieść ten matczyny strach gdy kaszlą. Mój Boże, nic z mojej wrodzonej empatii, nic ze zrozumienia drugiej matki w gilowo-domowej opresji i nic z solidarności jajników. Pomyślałam to czego myśleć nie wolno, a jak mi się w bani pomyśli to wysyłam do kąta krótkim "Agato, Ty prymitywie, ejejejjj...". Ale co tam, specjalnie dla Was, specjalnie by ugasić trochę ogień mego dzisiejszego rozżalenia zwerbalizuję to - Ty głupia babo, masz dwójkę zdrowych dzieci, z chwilowym wiosennym gilem, robota do gotowania obiadu za 4 tysiące i męża, który nie dość, że robi Wam zdjęcia to jeszcze do nich pozuje - i Ty mówisz, że masz źle?! O nie, moja panno.
Podsumowując - to ja mam źle. Ja mam bardzo źle. Ja. mam. zły. dzień. JA, Ja, jA!. ;)

                                                                                             A. 

P.S. Powyższy wpis interpretować można na dwa sposoby:
1. Autorka w swojej złośliwości rozpływa się w auto- i nie-autoironii, bo czasem musi, bo inaczej się udusi, prowokacja taka i tak lubi.
2. Autorka jest dziś tak wyrąbana, że mówi poważnie i sama się gani za te brzydkie myśli i słowa. A tej Pani z gotowaczem obiadu i dwójką zdrowych chwilowo zagilanych dzieci po prostu zazdrości i żal jej 4 litery ściska.

Grafika pochodzi ze www.bascat.pl

6 komentarzy:

  1. "Zluzuj maaaajty", nie tylko tobie żal dupę ściska, znam temat i nawet nie przytoczyłabym swoich myśli w niektórych frustrujących mnie tematach. U nas na topie jest M jak marazm. i P jak psychodela. Ściskam Cię mocno, niech nas łączy solidarność MECP2!

    OdpowiedzUsuń
  2. Robot za 4 tysie??? Ojaaaa... Ale muffinek na pewno nie zrobi ta kupa żelastwa... U nas też smarkowo...A wirus krąży jak widmo i atakuje kolejnych domowników, zatacza koło i wraca :((
    Mnie też żal dupsko ściska, codziennie, na placykach zabaw, w kolejce do pediatry, na basenie... Kto ma jakąś receptę na tą dolegliwość? Ja poproszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam prywatną... Udajesz przed światem, że jest zajebiście, że zazdrość Ciebie zupełnie nie dotyczy i to najprymitywniejsze uczucie świata, a potem piszesz na bloga, że żal Ci dupę ściska, bo większość ma łatwiej i nawet nie umie tego docenić...

      Usuń
  3. O! Witam w klubie:) Tak mnie wkuuuuuuu... jak ktoś jęczy i kwęczy, zamiast na kolanach dziękować za normalne i nudne do porzygania życie:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Może oni.maja normalnie. ..
    W normalnym życiu czlowiek martwi sie smarkami...brakiem postępów w gry na.pianinie....
    trudno może by oni wszyscy rano budzili sie myśląc jak to dobrze że nie mam źle.
    Dużo rozmawiam o tym z przyjaciólka która ma perfect life...
    i ona z jednej str patrząc na mnie uczy sie . doceniać swój świat z drugiej te smarki i tak gdy sa stają sie gigant problemem.

    OdpowiedzUsuń