piątek, 27 marca 2015

Takie myśli

Ostatnio przy tych wiosenno-słońcowych anomaliach pogodowych Blanka ma straszne niemoce, które spotęgowane są dodatkowo przez: a) napady, b) całą masę leków i ich skutków ubocznych i c) retta samego w sobie. Efekt jest taki, że ma naprawdę dość. Jest sfrustrowana, zła i taka, jak to moja RIP druga Babcia zalotnie mawiała "A pocałujcie wy mnie wszyscy w dupę". I wtedy we mnie pojawiają się myśli najpaskudniejsze z paskudnych. Bo nie lubię Jej takiej. 
Nie jest to komfortowa sytuacja dla matki, która kocha swoje dziecko nad życie i któregoś pięknego słonecznego poranka odkrywa, że jednej z wersji tego najważniejszego człowieka na ziemi nie jest w stanie zdzierżyć. Ta, której ja nie znoszę w Blance ma mordę retta, wiadomo. Myślę sobie, że matki zdrowych dzieci mogą mieć podobnie, że coś w ich własnych dzieciach działa im po prostu na system.
No więc wracając do myśli głównej, wczoraj widząc taką "mam na wszystko wywalone" Blankę, poczułam jak mi flaki skręca. Potem sprawy potoczyły się jak zwykle maksymalnie szybko, napad (jakieś 15 minut, ciągłe pompowanie ambu, całe nasze wszawe życie przed oczami) i co? Od razu dałam sobie po łbie za to pomyślane wcześniej. Dziecko ma retta, znosi go 24/7, nie może zrobić nic co by chciała a ty się głupia babo czepiasz, że jeszcze do tego ma wzrok utopiony w bezsilności? Potwór nie matka. Wykochałam, przytuliłam, wycałowałam. Wybaczyła. 
Mam najbardziej wyrozumiałą Córeczkę na świecie. Szczęściara za mnie.

                                                                                             A.

Grafika pochodzi ze strony: www.hdmax.pl

1 komentarz: