czwartek, 18 czerwca 2015

A po tamtej stronie co? czyli "Nostalgia anioła"

Temat magluje mi się od czasu do czasu w głowie bo jest jednym z tych niejawnych a więc nieprzepracowanych... A. dostaje wysypki i autyzmu późnodziecięcego jak słyszy cokolwiek w kwestii umierania, z innymi też raczej nie bardzo pogadasz o tym przy kawie. Dlatego też czasem muszę sobie pogadać ze sobą. "Nostalgię anioła" polecił mi Ktoś, kto pewne rzeczy już wie, rozumie więcej, czuje inaczej. Wbrew temu czego się obawiałam ("Agato, nie oglądaj, dzieci potrzebują matki bo idą wakacje") ten kawałek amerykańskiego kina podziałał na mą duszę jak plaster...
Zaczyna się od morderstwa nastolatki więc popcorn i cola raczej odpadają. Dalsza fabuła ukazuje drogę ojca (tak, tak miłe Panie, zdominowałyśmy wszystkie trudne tematy, a tu proszę, taka odmiana) jaką przechodzi po śmierci ukochanego dziecka. Jest wszystko to o czym ja tylko mogę marzyć dla B. - niebo bez retta, życie po życiu, jakaś ciągłość... Wierzę, że życie to prosta, która leci; jakiś kawałek w ubraniu z mięsa, kości i innych tam, a potem bez tego "balastu". I bez retta. Gdzieś tą małą dłoń wypuszczasz ze swojej, bo musisz, mimo, że boli nie do opisania, że tęsknota włazi w każdy zakamarek Twojego ciała i duszy. Ale ona jest. Żyje przy Tobie, żyje inaczej. Ale ciągle jest.
Dobra, nie będę brnąć, bo temat na chwilę obecną jest dla mnie osobiście trudny, chociaż musi mi się zacząć jakoś pomału oswajać. Nawet naiwna wizja pola maków, po którym można biegać ile tchu i wszystko to, czego tu mieć nie można a co czeka tam - dodaje otuchy.

                                                                                                 A.

Grafika pochodzi ze strony: www.filmykino.pl

2 komentarze:

  1. Nie umiem znaleźć żadnej żadnej myśli która, gdy sobie ją wyobrazam może przynieść ulgę.
    Zanim pojawił sie mały czlowiek myślałam że bym sie po prostu położyła i nie wstala.
    dla mnie tj ściana. Czarna dziura. Ani wiara ani myślenie że anioły łąki. ..oglądałam nawet filmy w stylu medium. ..Bog istnieje...naprawdę.
    nie pomaga.
    bo chcę miec ją zawsze obok. Zaopiekować sie. Trzymac za rękę. Pilnować by miala kontakt wzrokowy. By sie nie bała. Nie umiem myslec że mialaby gdzies byc. Sama. Nawet na łące maków. ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, w pełni rozumiem... Zależy pewno od stanu Dziecka, od etapu na jakim jesteśmy my, od dnia. Czasem mam to o czym piszesz,czasem mam to o czym napisałam we wpisie. Największa "dupa" to jest to, że ani ja ani Ty nie wiemy kiedy kto. Czy będziemy gotowe, czy One będą... Czy chcemy, czy nie chcemy, czy sobie wyobrażamy, czy nie. Nic nie ma znaczenia, bo co ma być i tak będzie. A my będziemy musiały sobie z tym poradzić...

      Usuń