wtorek, 11 sierpnia 2015

Z dwójką

Jedno dziecko padło mi z zabawką w ręce, drugie posypia całe dnie z wizją śmierci poprzez ugotowanie, a mnie coś bierze na jakieś podsumowania i rozmyślania... Chyba z tego ukropu. Jak to jest z drugim dzieckiem? A nie wiem, wiem jak jest z drugim dzieckiem, pierwszym i rettem. Teraz jest kuźwa mega dziko, bo śmiesznie to było zawsze, tzn. od samego początku.
B. ma swoje ograniczenia, z kolei Mniejsza to taki człowiek, który w momencie narodzin dostał od losu wewnętrzne przekonanie, że coś takiego jak ograniczenia w ogóle nie istnieje. Nothing przecież can stop us. Trochę w internetach o dzieciach poczytałam, jedno miałam wcześniej, widziałam kilka kolejnych tu i tam ale kreatywność tej mniejszej zawstydza wszystkie moje wyobrażenia i przewidywania związane z tym co może roczne dziecko. Moje może, jak się okazuje, wszystko. Co gorsza, może to akurat wtedy kiedy ja nie mogę. Przykład? Proszzz... Trzymam B. na tronie, a to wymaga pewnego skupienia, wiadomo. I wymaga również pieluchy pod ręką i za przeproszeniem, papieru. Ja, matka zaradna i przewidywalna, mam oba przygotowane. Wpada Mniejsze, rozwala w dwie sekundy całą rolkę papieru a pieluchę wspaniałomyślnie zanosi jamnicy. I co zrobić, pytam ja siebie... B. nie zostawisz na klopie bo natychmiast z niego zleci. Zdejmiesz ją i posadzisz na dywanik by gonić Mniejszą? Kiepsko, bezpośrednio po akcji kupa. Pogonisz za Mniejszą z większą na rękach? Niezbyt łatwo... Możesz jedynie błagać "Dziecko, przynieś mamie tą pieluszkę" a dziecko ze swoim szczerbatym uśmiechem włoży ją z pewnością psu do miski z wodą.
Takich przykładów moich rozterek z codziennego rett-życia jest masa. Czasem np. sobie schodzimy za kamienicę na dwór, zwłaszcza teraz, latem. Blanusia poczeka a mama zniesie Mniejszą na dół, potem Mniejsza poczeka, a mama pójdzie po Blanusię. Plan zajebisty, z tymże Mniejsza nie poczeka. Bo Ona NIE czeka, nigdy. Nie ma czasu. Zresztą ma to niestety chyba po mnie. Więc lecę (tzn. "lecę" bo z długą i chudą Rettką na rękach raczej się mocno nie da rozpędzić) na dół, bo Mniejsze czeka (ponoć) w wózku, dobiegam z wywalonym jęzorem a Mniejsze poszło już dawno na ogródek i wyrywa chwasty (a to na przykład są pelargonie, czy inne tam kwiaty Pani Sąsiadki). A po jakimś czasie okazuje się dodatkowo, że zapomnieliśmy zabrać ze sobą wody/smoczka/czegoś... I co wtedy? Kombinuj dziewczyno...
Bywa tak, że akcja i reakcja między tą dwójką dzieci, rettem i mną doprowadza nas wszystkie do łez... Chociaż najczęściej są niezłe jaja, jest drive do życia. Ale fakt faktem, że jak przeżyjemy jeszcze ten następny rok i wszystko to ogarnę to sama sobie postawię pomnik, jakiś mały, na ogródku. Albo chociaż flaszkę :)))

                                                                                   A. 
Grafika pochodzi ze strony: ontheroad2firdaus.blogspot.com

12 komentarzy:

  1. Flaszkę to Ty masz ode mnie. I pomnik. I medal. I podium. I nie za rok, a już.
    Mnie to zawsze tak wstyd po Twoich postach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie tam. Jak czytam u Ciebie co wyrabiasz to naprawde jestem fanka nr 1 :))))

      Usuń
    2. A gdzie tam. Jak czytam u Ciebie co wyrabiasz to naprawde jestem fanka nr 1 :))))

      Usuń
  2. Dwulatka będzie Ci już bardzo pomocna przy B., oczywiście do momentu, w którym dostanie epizodu buntu dwulatka;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. A może sąsiadka, choćby z troski o własne kwiatki, przypilnuje lub zniesie jednego potomka? Czasem warto zaryzykować prośbę o pomoc, bo ludzie bywają życzliwi i bezinteresownie pomagają, ale nie zawsze wiedzą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Urok moj osobisty, powab i czar pracuje wlasnie nad tym. Zaczelam od sprzatania Qp jamnicy :p

      Usuń
  4. Hm...ja mam bunt dwulatka. I tak liczę że trzylatek to juz bedzie pomożecie? pomożemy. ...
    Chociaż juz przebłyski są. " Mama panna placze. Kurcze. Panna jestem przy Tobie . juz dobrze";-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piekne jest... nadzieja, swiatlo, widze swiatlosc w tunelu... na ktorego koncu jest "poloz sie mamusiu, mi sie nie chce isc z kolezankami do kina, wole pozabawiac Blanutke" ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń