piątek, 30 października 2015

Podziękowania za 100% serca ukrytego w 1% podatku

Pieniądze szczęścia nie dają, zakupy też nie, Marilyn kłamała. W sytuacji kiedy cierpi Ktoś najbliższy - nie ma znaczenia nic, byleby tylko w tym cierpieniu ulżyć... Żadna kasa nie zwróci Blance zdrowia, nie zabierze retta, nie sprawi, że sytuacja diametralnie się zmieni. Może jednak dać nam coś innego - po pierwsze komfort psychiczny, że naszej Córeczce nigdy niczego nie zabraknie, a po drugie, równie ważne - poczucie, że nie jesteśmy w tej nierównej walce sami. To, że wciąż są osoby, które stoją nam za plecami, kibicują i chcą pomóc, na przykład oddając Blance swój 1%, niezmiernie mnie wzrusza i dodaje sił.
Prawda jest taka, że Blanki rett zasuwa jak pendolino... Pieniądze, które udało nam się wspólnie uzbierać pomogą w kupnie pionizatora, który pozwoli Jej znów stać, leków (tego idą całe tony, mimo refundacji NFZ - całe tony kasy też kosztują), nutridrinków (Lejdi Gazela wciąż z imponującym BMI grubo poniżej normy), suplementów, środków higienicznych, sprzętów mniejszych i większych i generalnie wszystkiego co sprawi, że nasz rett będzie bardziej możliwy do zniesienia. A, i oczywiście pozwolą Blance ćwiczyć metodą Bobath, bo to jest najważniejsze.
Wszystkim, którzy opowiadali o Blance, o nas, prosili, włazili drzwiami i oknami, naszej bliższej i dalszej rodzinie, przyjaciołom, ich rodzinom, znajomym, nieznajomym, czytelnikom mojego bloga - DZIĘKUJEMY! Za to, że pytacie, że los Blanki nie jest Wam obojętny, że chcecie pomóc i to robicie.
Specjalne podziękowania należą się bliskiej nam i wyjątkowej osobie - Tomkowi Przybyszowi, który co roku projektuje dla Blanki ulotkę z prośbą o 1% i z wielką godnością znosi wszystkie przejawy mojego chorego perfekcjonizmu. To jest naprawdę imponujące, bo potrafię być diablicą w spódnicy czepiającą się o każdy przecinek ;) Wujku Tomku, Blanka śle Ci dodatkowego buziaka!
Jeszcze raz i z całego, calusieńkiego serca - dziękujmy Wam. Sprawiliście, że będzie nam z tym cholernym rettem choć trochę łatwiej. A to już ogromnie dużo.
                                                                                                    A., A., B. i N. 
P.S. Pomimo wspaniałej atmosfery podczas sesji foto, B. mrugnęła mi złośliwie okiem, że chyba jeszcze jedno ujęcie i po mnie. Ależ rozkapryszone są te modelki ;)

4 komentarze:

  1. Wujek Tomek aż się zarumienił po czubek okularów. :-)
    Dziękuję za całusa, jest równie słodki jak ta ślicznotka na zdjęciu. :-)
    Dużo zdrówka Królewno, zawsze możesz na mnie liczyć. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana jest bardzo :) i śliczna

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiech Blanki na pierwszym zdjęciu zasługuje na miejsce w Luwrze, obok Mony Lisy, a może nawet na zajęcie tam jej miejsca. Taki subtelny i tajemniczy. Jej pogodna, łagodna i spokojna buzia, pomimo rettowgo pasożyta albo wbrew niemu, jest warta wszystkich pieniędzy, ale to zasługa miłości, która ją otacza, a tej za żadne pieniądze się nie kupi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna sesja zdjęciowa!!!
    Szkoda, że nie mieszkacie w Opolu, lub obok gdzieś, tutaj Bobath'a mielibyście za darmo, w fundacji nawet kilka razy w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń