Nie będę się za szczególnie o Niej rozpisywać, bo królowa tego bloga może być tylko jedna ;) W życiu natomiast obie są numero uno, i zarówno większa jak i Mniejsza musi umieć radzić sobie w tej naszej patologii. W moim świecie rett pojawił się w momencie Blanki regresu, nazwany z imienia - jeszcze później. Wdarł się w moje życie i zmusił do poukładania siebie i wszystkiego innego od nowa. Nastąpiło to (i nadal następuje) w niemałych bólach, raz jest łatwiej, raz trudniej ale na pewno nie jest to dla mnie coś absolutnie naturalnego. W przeciwieństwie do mojej Mniejszej...
Urodziła się i było tak od zawsze; stan zastany. Lala od zawsze klepała, bo taka po prostu jest. Wszystko jest takie jak jest... Jej normalnością jest pierwsza nieporadna próba udawania jak chodzi prowadzana przeze mnie Lala (już nie powiem jakie to jest śmieszne, nie wypada ;)), to, że najlepszą zabawką, która robi "pi-piii", można kręcić pokrętełkiem, kulka lata w górę i w dół, a matka wrzeszczy, że nie wolno jest koncentrator tlenu oraz to, że jak ktoś do nas przychodzi to Mniejsza pokazuje, że Lala miała napad. Po prostu.
Niedawno wpadłam na średnio genialny pomysł, że trzeba Ją od tego całego retta i jego parszywości chronić. B. miała kolejny napad po naszej miesięcznej przerwie, pognałam więc po ambu, wlewką i ratowaniem zajął się A., a ja w ramach akcji szczęśliwe dzieciństwo wzięłam Ją na ręce i wyniosłam do drugiego pokoju. Wtedy zrobiło się piekło i rozpaczliwy wrzask "Lala, lala!!!", bo Ona zupełnie nie wiedziała co się dzieje. W Jej świecie napady Lali się dzieją, są czymś naturalnym a tu matka bierze na ręce, wynosi gdzieś indziej a Ona myśli, że stało się coś najgorszego. Szybko do mnie dotarło, że dla Niej to żadna trauma, ot kolejny napad. Wróciła do pokoju, "pomogła" tacie posprzątać po akcji, pogmyrała przy koncentratorze, poklepała Siorkę po nodze i ze wzrokiem pt. "No, u Lali już spoko" wróciła do zabawek się bawić.
Siłą rzeczy i retta dostaje od początku szkołę szybkiego dorastania: sama je odkąd w ogóle umiała utrzymać coś w ręce, chodzi całe kilometry trzymając się wózka, jest 19-miesięczną młodszą starszą siostrą (jak to kiedyś określiła znajoma Mama w podobnej sytuacji życiowej co ja). Podejrzewam, że będzie w niemałym szoku jak urośnie na tyle by odkryć, że nie wszyscy bawią się koncentratorem tlenu, a słówka "ambu", "wlewka" i inne tego typu nie są wymawiane przez dzieci w pierwszej kolejności tak jak: "tata" i "mama". Inne dzieci pewnie też mają matki, które nie ryczą czasem po kątach z niewiadomych przyczyn i nie są wiecznie zmęczone a wyjazdy rodzinne celują w ikeję a nie w poradnie czy szpitale uniwersyteckie bądź inne. Pewnie inne dzieci są szczęśliwe... Tak jak Ona, bo ku mej uldze, wygląda na całkiem szczęśliwe, rozbrykane i ciekawe świata dziecko.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.bable.com
Tak sobie myślę, że gorzej ma starsze rodzeństwo, szczególnie znacznie starsze - nie dość, że naturalnie cierpi kiedy pojawia się mały rywal, to jeszcze ten rywal okazuje się być poważnie chory - cały świat się wokół niego kręci, rodzice często nie mają już sił na sensowną zabawę ze starszakiem. No i zna tzw normę, wie, jak wcześniej było. A gdy dziecko rodzi się w rodzinie, w której już jest jakaś choroba, czy niepełnosprawność, to bierze wszystko za normę, przynajmniej przez kilka pierwszych lat :)
OdpowiedzUsuńPrawda, bardzo prawda...
Usuńno nie wiem, sama mam młodszego Brata... Sam nigdy nie okazal ze czuje sie zaniedbany, ale czesto mam wyrzuty sumienia, ze tak wlasnie jest :(
OdpowiedzUsuńA On ma zapewne jakieś irracjonalne pocczucie winy, że jest zdrowy...
UsuńSkupiłam się na tym wczesnym etapie bycia "tą drugą" a bolesne strony tego zagadnienia pewnie dadzą Mniejszej po tyłku jeszcze nie raz. Jako rodzic widzę, już teraz, że nie dzielę równo, nie da się z rettem, ja nie umiem :/
Mam wrażenie, że trudno przecenić to co Młodsza dostała od Blanki w pakiecie z rettem : ogromną dawkę tolerancji, pokory wobec przeciwności losu, spokoju i opanowania w trudnych sytuacjach, empatii i wrażliwości na drugiego człowieka - toż to bezcenny ekwipunek niezbędny do pokonywania życiowych zakrętów. Młodszej byle co w życiu nie złamie i będzie to w dużej mierze zasługa Starszej :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, dzięki :))
Usuń