Znają się od małego, a ich związek mocno przez te lata ewoluował. Na początku było na zasadzie "chodź, mała, nie uciekaj, pokażę Ci jak fajnie czytam gazety" a Ona na to, że jakoś nie bardzo. Później, jak Marcel, mimo swojej choroby ruszył w rozwoju a Blanka ugrzęzła w ekspresowo postępującym recie, było bardziej w stylu: "Ja Cię kocham a Ty śpisz".
Od początku jednak COŚ było. Bo M. zawsze tłukł B. mniej niż inne laski, oddawał to najlepszego co tam akurat miał w buzi, teraz zamiast Ją szczypać to głaszcze czule dłonie panienki (obstawiamy, że zaczyna obczajać rozmiar pierścionka). B. z kolei, zawsze jak mija M. na korytarzu w szkole to wyskoczy ze swego letargu by chociaż mrugnąć okiem...
Eh... Nie mogę za wiele na ten temat, bo wiadomo - to niezwykle delikatne sprawy są... Niech zdjęcia mówią same za siebie <3
A.
P.S. A. i M. - dziękujemy za cudne popołudnie i za to jakiego macie fantastycznego Synka ;)
Czekalam na ten moment Brawo B:) A Mama i Tata Mlodej moga sie smiac, ale uczucie widac z daleka
OdpowiedzUsuńStarzy śmieją sie ale z prawdziwej najprawdziwszej radości! Jeszcze kilka lat temu byłam pewna, że choroba odbierze Jej też to najlepsze uczucie świata... ale nie, nie ma mocnych! ♡♡♡
Usuńkazdego czeka
UsuńPiękne!!!
OdpowiedzUsuń