czwartek, 23 czerwca 2016

Nasze sposoby na bad hair day

Nie było wyjścia i trza było wstać bo w żaden sposób nie udało mi się taplając w depresji i rozpaczy zalec w łóżku i powiedzieć "bujajcie się oszołomy". B. na mnie liczy. Także gile w rękaw wytarłam i jestem! A jak są ciężkie czasy to warto skupić się na bzdurach, zawsze tak robię i zwykle pomaga. Więc dziś odcinek specjalny - o Blanki małej rozczochranej.
W sumie do tego wpisu zainspirowała mnie rett-rodzinka i ich pomysły na zaprowadzenie ładu na głowach anielic. Szczerze, to od lat próbuję odczuć choć namiastkę ogarnięcia tego Blankowego nieładu ale efekty są jak widać na zdjęciach takie se. Chociaż! Ostatnio jest duuużo lepiej. Latami poznaję niuanse tych złotych pukli, które żyją sobie własnym i wydaje się szczęśliwym życiem. Poniżej kilka ciekawostek i moich spostrzeżeń.
  • Długość 
B. ma niebawem 8 lat a długość włosów którą prezentuje to długość zasadniczo oryginalna. Czyli urodzeniowa. To wydaje się nieprawdopodobne ale tak jest. Grzywka była podcinana dużo razy ale włosy na długości ze cztery - dwa razy ja i dwa razy stylista fryzur, niegdyś zwany fryzjerem. Co bym sobie tam nie wsmarowywała to Blankowy jest takiej długości na jaką sam się zdecyduje.

  • Fryzura
Włosy B. to szopa wściekłego Chopina, ew. porażenie piorunem. Bez względu na odżywki na ciepło, zimno, marynowanie w jajku, szampony różnej maści i suplementy na włosy. W recie ma się zwykle podwyższony poziom amoniaku i według jednej z naszej ex-neuro efekty tego widać właśnie w takim szopowatym włosie. Co nie zmienia faktu, że te Jej srebne loczki są po prostu prześliczne, zawsze je uwielbiałam, czy się układają czy nie.


  • Szampon
Pół życia jechaliśmy na szamponikach dla dzieci noł mor tirs, drugie pół na takich under twenty, bo Dziewczyna nam dorasta i włoski zaczęły się przetłuszczać. Jedne i drugie typy szamponów były do kitu, bo włosy nadal przypominały siano. Ostatnio dzięki temu, że gdzieś była promo kupiłam szampon z Oilatum (to chyba nie ma znaczenia z jakiej serii, ważne, że taki emolientowy). I to się okazał strzał w dychę! Dwa albo trzy razy w tygodniu trzeba myć ale włosy są zupełnie inne, nie stroszą się, układają jak należy, w te urocze loczki. Na razie zostajemy przy nim, później się zobaczy. 

 
  • Szczotka 
Nasze odkrycie roku w kwestii stylizacji fryzur to szczotka rozczesująca włosy tangle tweezer (to nie jest lokowanie produktu, bo nic za to nie dostałam a kupiłam sobie swoją żółto-różową we fryzjerskim za 32 zety, dobrze wydane 32 zety w dodatku). To jest magia, przysięgam! Zawsze targałam Jej włoski, czy były suche, czy mokre czy z odżywką, bez znaczenia. I nie dało się ich rozczesać w żaden polubowny sposób. A ten cały fu fu fa tangle tweezer prosto z Wielkiej Brytanii to jest kosmos. Warto, przysięgam. Czeszę je obie (bo Mniejsza odziedziczyła chyba gen rozczapirzenia po mamusi i siorce) i jest bosko. Czasem nawet mi pożyczają ;) 



W każdym razie - moje ciągoty do dobieranego, kłosa i warkoczy jak z Mazowsza wciąż pozostają niezaspokojone. Ale widzę światło na horyzoncie, doczekam się kiedyś - będziemy pleść! Nie tylko głupoty :D

                                                                                               A.

2 komentarze:

  1. Taki artystyczny nieład, jak na zdjęciach "od tyłu", w salonie kosztuje majątek, a i tak nie wyjdzie tak perfekcyjny jak u Blanki :) Królestwo na choć malutką namiastkę takiej fryzury :)

    OdpowiedzUsuń