Nieważne, że to szkoła, o której nie marzy żadna matka.
Mam to gdzieś, że dyplomów, matury, studniówki nie będzie.
Nie ma znaczenia, że w trakcie ceremonii Blanka sama nie spakowała w zawodach plecaka.
Ze wszystkich dzieciaków to właśnie Ona była najmniej "tu i teraz", w pół-letargu tylko od czasu do czasu rejestrowała co się dzieje. Kwestia rewolucji lekowej (jest ciężko), ale wiem na pewno, że w środku była bardzo szczęśliwa.
Tak jak ja. Bo bez względu na wszystko, byłam, jestem i będę z Niej szalenie dumna. Wiem ile kosztuje Ją każda pozornie najprostsza czynność. Wiem też, jak długą drogę przeszła by stać się uczennicą. Być Mamą Blanki to brzmi naprawdę dumnie :)
A.
Trzymam kciuki Mloda dasz rade, nawet z rewolucja...
OdpowiedzUsuńNo wielu rzeczy nie będzie. Nie będzie też czerwonego dywanu, oskarowej gali, nagrody Nobla... Masz rację, że masz to gdzieś :) Nie ten jest szczęśliwy, kto ma wszystko, co chce, ale ten kto potrafi się cieszyć tym, co ma. Ty masz Blankę - bez wątpienia masz powód do dumy. I chyba moja matura, a nawet obrona pracy magisterskiej, nie wymagała ode mnie tyle wysiłku, ile od Blanki wymagało zaciągnięcie cholernego Retta do szkoły. Dała radę, dałyście radę :)
OdpowiedzUsuńGratulacje dla Was obu!!
OdpowiedzUsuń