wtorek, 20 czerwca 2017

Mała wielka rzecz

Ja się takimi brylancikami wśród innych lekceważących albo pogardliwych spojrzeń tak jaram, że aż dostaję gorących uszu. Układam je sobie w głowie na półce z napisem "ż jest piękne" i pielęgnuję w pamięci by się nigdy w niej nie zatarły. A jest tam już tego całkiem sporo.
Taka sytuacja z dziś: ja, moje dwie i mami na placu zabaw. Nic szczególnego, ja urąbana jak po Chodakowskiej, bo przeszłam z tym stadem w upale trzy ulice, mami po pracy a one jak zwykle - B. coś tam mamrocze pod nosem, podczas gdy Mniejsza odpala swoją maksymalną kreatywność niepoczytalnej trzylatki, która zrezygnowała ze spania w dzień. Wrzask dzieciarów, co chwila przejeżdżający pociąg, marudzące matki i plotkujące babcie. Każdy coś tam sobie, nic szczególnego.
Nagle kątem oka znad telefonu widzę jak pewien różowy zapluty bobas z kokardką na głowie zaczepia z daleka B. A B. nie jest dłużna - wie, że jak ktoś łaskawie zachce zwrócić na Nią uwagę to trzeba za wszelką cenę tą uwagę na sobie zatrzymać. Ale czym jest taki bobas bez rodziciela? No niewiele zdziała oprócz tego, że się z zaciekawieniem popatrzy, rodzic szybko zabierze, burknie ew. "nie gap się" i zaproponuje bobasowi husiu husiu albo jakąś inną przygodę. A tu co? Ojciec bierze to małe zainteresowane na ręce i idzie do Blanki. Ja udaję, że luzik, normalka, ale mięsień sercowy mi rośnie w całkiem pokaźny przerost. Rozpływam się... B. nawija, zagląda, zaczepia a to małe, na rękach taty przed nią wisi w powietrzu i konwersuje. Jedna pluje na drugą. Ta Mniejsza z pomocą taty dotyka B. w sztywną, skaczącą rękę, nie zraża się odruchowym kopnięciem w ojcowską piszczel. Taka chwila... Trwa a ja patrzę. B. chłonie. Bo nagle, wśród dwudziestu rozdartych małych jap i tyluż pewnie zabieganych rodziców zjawia się przed Jej oczami 8-miesięczne dziewczątko. Które można oglądać ile się chce, które jest tam gdzie najlepiej widać i które nie ucieka. A nawet więcej! Które ktoś przyniósł specjalnie dla Niej. 
Te drobne a wielkie gesty tylko potwierdzają teorię, że wszystko w naszych, rodzicielskich rękach. A te dzisiejsze tatine zrobiły dla mnie coś wyjątkowego  - przyniosły swoją malutką córkę niepełnosprawnej dziewczynce przed oczy i pokazały przy okazji im obu, że są tak samo zajebiste. No ten tato również.

                                                                                             A.  
Grafika: www.pineterst.com

6 komentarzy:

  1. Ojciec Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo dla Taty.. ja tez wzrusz...
    Ariana

    OdpowiedzUsuń
  3. Nosz w morde jeża się wzruszyłam...
    Chwilo trwaj.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie to straszne, że to jest NIETYPOWE!!! Jak daleko zaszliśmy w czarną d**ę, że takie NORMALNE zachowanie jest jak Boże Narodzenie czy inne niecodzienne święto?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie sie boja. Boja sie tez urazic, wola omijac wzrokiem i udawac ze nie ma. Ja wole jak widza, nawet za cene jakis gaf, ktorych ja z kolei nie widze :) bo nie ma nic lepszego dla B. niz bycie zauwazona, po prostu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyście się nudzili na wakacjach, to dawajcie do nas :))) Już my ją zauważymy!!!!

      Usuń