piątek, 18 grudnia 2020

Aż tyle


Ile trzeba mieć odwagi, żeby tak zupełnie szczerze i publicznie
przyznać w dzisiejszym świecie, że jest się przeciętniakiem? Bardzo dużo. Czasem myślę, że to jak towarzyskie seppuku. No bo jak tak można?? W świecie gdzie stawia się na ustawiczny rozwój, wewnętrzne ulepszanie, zewnętrzne odpicowywanie i wybieranie zawsze tej opcji exclusive, która wyklucza wszystkie zwyczajności. No kto dziś przyzna, że jego hobby to przenoszenie kamyków na ogródku, przycinanie gałęzi i zapach ziemi, który działa jak narkotyk? Ja. Ja już mogę. 

Mimo, że mój "zawód" matki dziecka npspr z zasady wyklucza samodoskonalenie, rozwój, pięcie się po szczeblach Bóg wie czego aż po samo niebo i bycie stale lepszą wersją siebie, dyskredytując każdą poprzednią, to nie zliczę ile już razy słyszałam "a Ty co robisz dla siebie?" No... Długi czas nie miałam odwagi odpowiedzieć, że nic modnego ani szczególnego, bo najszczęśliwsza jestem ubrabrana w ziemi. Czułam, że to pytanie z dziedziny samorozwojowych a i odpowiedź musi zawierać jakąś samorealizację, fikuśne hobby, ambitne prodżekty, ewentualnie zajęcia z mistrzem zen. Albo chociaż pilates w piątki wieczorem, mimo, że najchętniej padłoby się z kubkiem mleka przed telewizorem. No cokolwiek, byleby był efekt wow. A jaka jest moja prawda? Ano taka, że dla siebie robię: ogródek (i to kocham, nie mam tam cudów, ale każdy krzak jest moim ziomem, a każdy kamień ma swoje miejsce), kawę (którą uwielbiam pić wczesnym popołudniem, kiedy B. śpi po obiedzie a ja mam wtedy swój czas na kawę, taką zwykłą, ale pachnącą na cały dom) czytając zwykłą książkę (taką na przykład, którą poleca empik a nie coś co dołoży cegiełkę do mojego rozwoju w takim czy inny znaczeniu). Muzyki słucham tej, która mi wpada w ucho a tekst w serce, nic alternatywnego, nic niszowego. Kocham chodzić na spacery, oglądać drzewa, słońce, drogę i opowiadać przy tym B. jaki świat z perspektywy spacerowicza jest magiczny. Kochamy to obie, dzień bez godziny w zieleni jest dniem dla nas zmarnowanym. To nasza samorealizacja, byleby zrealizować wspólny spacer :)

Kocham też pisać, mimo, że tylu rzeczy nadal i wciąż jeszcze do końca nie napisałam. Może gdzieś podświadomie wolę taplać się w całym procesie i pisarskiej drodze niż zaliczać mety i mieć gotowe materiały. Ze spacerami jest podobnie. Byleby iść, patrzeć na to co mijamy i być, czuć zapach, zjadać oczami zieleń, szarość, błękit nieba i każdy inny kolor. Wdychać zimne powietrze a potem wracać do domu się zagrzać. To jest moje hobby i to uwielbiam. 

Nie stawiam sobie już celów dalszych niż na za parę dni, nie robię życiowych przewrotów, nie próbuję doścignąć czyiś oczekiwań wobec mnie. Sama też już sobie tego nie robię, nie zakładam co powinnam powiedzieć, zrobić, co kto pomyśli, nie projektuję ani siebie ani swojego życia. 

Wystarczy mi dużo mniej niż kiedyś, żeby czuć, że jest dobrze. Spokojna noc B., spacer, szron na mich trawach, sarna za płotem, śmieszny tekst Mniejszej, przytulenie, czas. Czas, wspólny czas. 

Wam i sobie tego właśnie życzę. Nie dajmy się zwariować, ulepszać, wstawiać w szereg wyścigów na to czy tamto. Dbajmy o czas z najbliższymi, poświęćmy im i sobie całe 100%, nie zostawiajmy życia na później. Dużo zdrowia, dobrych wiadomości, słońca, świeżego powietrza  i snu, mało napadów (albo najlepiej wcale) i wszystkiego co daje uśmiech. Spokojnych świąt w tym wyjątkowym, jakby nie było, roku!


                                                                                        A. 

Grafika: www.zszywka.pl

5 komentarzy:

  1. To jest właśnie ten stan, do którego trzeba dojrzeć. Jedni szybciej, inni później, a niektórzy nigdy...Samych dobrych chwil! Spokoju!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie powiedziane Agatko.
    Bo ilu z tych niszowych, alternatywnych i modnych człowieków jest w 100% prawdziwych? To tylko szpanerska otoczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, bardzo mądrze napisane! W świecie perfekcyjnie wyretuszowanych zdjęć, wnętrz glamour, pasji, których nazw nawet wymówić nie umiem i całego bullshitu na pokaz taki tekst to jest coś. Z każdego Twojego posta , z każdej litery zawsze bije nielukrowana prawda i taka normalność. Boże, to mój ulubiony blog i najbardziej wkurzająca blogerka-bo tak rzaaaadko pisze! Pozdrawiam gorąco, zdrówka! Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam baaaardzo podobnie, od kilku lat kocham ogród, pracę w nim, mam duzo hortensji, które uwielbiam obserwować, napawam się widokiem mojego zielonego kawalka ziemi, relaksuja mnie spacery z synem i psem i kawa. Mogę zrezygnować z wielu rzeczy, ale picie kawy celebruję... Pozdrawiam, czekam z niecierpliwością na dalsze wpisy

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam baaaardzo podobnie, od kilku lat kocham ogród, pracę w nim, mam duzo hortensji, które uwielbiam obserwować, napawam się widokiem mojego zielonego kawalka ziemi, relaksuja mnie spacery z synem i psem i kawa. Mogę zrezygnować z wielu rzeczy, ale picie kawy celebruję... Pozdrawiam, czekam z niecierpliwością na dalsze wpisy

    OdpowiedzUsuń