piątek, 8 marca 2013

Blanka, ja i Rett

     Dostałyśmy towarzysza, wygląda na to, że na stałe. Na bardzo stałe. Nazywa się rett.
Gość bardzo nieproszony, ale został jakoś wmeldowany w nasze stadko. Teraz ja i Blanka mozolnie oswajamy Stwora, tak żeby w codziennej konfrontacji czesciej było 1:0 dla nas.
Rano, wstaje słonko, “Dzień dobry Córeczko”, zapach kawy…
Dziewczynka budzi się, budzi się dzień. Śpij recie. Też wstaje, niestety…

"Wyspałaś się Aniolku?” - oczy aż błyszczące od mówienia, widzę, że piękny dzień przed nami.
Czas się ubierać, Dziewczynka czeka, wie, że będzie masażyk, gilanki, mizianki. Pełny uśmiech, aż cały brzuch skacze. Rett też uchichrany, ale pro-forma nie pozwala Blance odłączyć rąk jedna od drugiej. To się nazywa wspólnik…
Trzeba coś zjeść w końcu, po tych figlach wszyscy głodni, głodni przygód, słońca, szaleństw. Ale póki co wystarczy miseczka ciepłej i tak bardzo kojącej kaszki. Jemy żołnierze, łychy w dłon! Blanka czeka, rett nie pozwoli jej wziąć lyżki rączką, ale po to jest mama. Kasza w buzi, mniammmm. To jest to.
Popołudnie. Rzeka łez i żalu, “Czemu płaczesz Kochanie??”. Buźka Blanki wykręca się w pełnym bólu grymasie. Odejdź Stworze, znów nam mieszasz. “Co się dzieje, Córeczko? Boli Cię coś? Głodna? Co jest?”. Mama coś wymyśli. Ale pomysłów jakoś brak, “Aniołku, co mam zrobić?!”.

Stwór do kąta! Dosyć tego! Mama ukocha, przytuli, ponosi. Już dobrze, już jest wszystko dobrze...
Świat wzywa, drużyna na dwór marsz! Słonce aż razi w oczy, zapach trawy, zapach dróg i chodników, zapach asfaltowego miasta. Głowy do góry i maszerujemy!
Zawsze Cię musze odpędzać recie, pozwól Jej zrobić choć kilka pewnych kroczków. Brrrawo! Zuch Dziewczynka, pięknie, maszerują krasnoludki!
Pora spać, ciężki koc nocy okrywa już Dziewczynkę. “To był świetny dzień Kochanie, przytul się do podusi i śnij o aniolkach moje Maleństwo… I ty recie śpij, obyśmy jutro też się tak dobrze dogadali jak dzisiaj".                                                                     


                                                                                            A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz