Jednak paradoksalnie “prawie zdrowy” wygląd powoduje, że na co dzień jak i od święta, jestem zalewana potokiem pytań. “Dlaczego nie weźmie lizaka?”, “Dlaczego siedzi w wózku?”, “Dlaczego nie zje z nami zupy?”, “Dlaczego nie odpowiada jak ma na imię?”, dlaczego, dlaczego, dlaczego…
Co zaskakuje najbardziej, na odpowiedź, że jest dzieckiem niepełnosprawnym, słyszę “Nauczy się”, “Pewnie się wstydzi”, “Pewnie nie chce i już” itp.
Nie! Ma dwie zgrabne i całkowicie “normalne” rączki, które jednak nigdy nie chwycą lizaka. Ma dwie równe nóżki, które nie słuchają jej i dlatego jeździ w wózku. Ma śliczny uśmiech i buźkę pełną białych zdrowych ząbków, może godzinami nimi zgrzytać, ale nie jest w stanie zrobić tak, by łyżka z zawartością wylądowała w brzuszku, dlatego nie zje z nami zupy. Nie odpowie jak ma na imię. I nie powie nic, bo jest Milczącym Aniołem…
Jest INNA. Jest wyjątkowa...
Agata
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz