… współ-CZUJĘ Z TOBĄ? No właśnie… Wiele różnych osobowości i osobistości spotykamy w życiu codziennie. I tyleż różnych sposobów prezentują one względem naszej sytuacji.
Empatia - słowo, trzeba przyznać, ładne, miękkie, przyjemne dla ucha. I bardzo modne ostatnio, prawie chyba tak modne jak słowa-wytrychy: tolerancja, samorealizacja, rozwój i parę innych. Jak się życiowe CV w głowie kreśli przy okazji noworocznych podsumowań lub innych okazji, nie sposób nie dołożyć do swoich zalet empatii właśnie. Współczującym fajnie być i tyle.
Tylko czy ludzie rozumieją na czym ona polega? Czy aby czasem ich “współczucie” nie ogranicza się do popatrzenia na nas z politowaniem, może czasem z prawdziwym smutkiem w sercu i pomyślenia: “no, mają kiepsko… ależ ja jestem cudowny/-na, że ich widzę”? Albo wspaniałomyślnego zauważenia “obiektu“, sekundy refleksji i krótkiej acz treściwej konkluzji: “Bogu dzięki, jak ja mam dobrze”? To jest empatia? Tak wygląda próba wejścia w czyjąś skórę i poczucia się tak jak on, po to by dać mu chociaż wrażenie nie bycia w tym wszystkim samemu? Tak niestety całkiem dużo ludzi rozumie ideę próby poczucia tego, co czuje ktoś inny.
W języku angielskim funkcjonuje taki idiom “be/put in somebody’s shoes”. Generalnie znaczy tyle co “być/postawić się w czyjejś sytuacji”. Zachować się w czyjejś sytuacji, może niekoniecznie emocjonalnie, ale… do empatii chyba też można by go odnieść. Tak całkiem obrazowo mówiąc; ktoś kto uważa się za empatycznego, podchodzi, ściąga Twoje buty, sprawdza, czy da się w nich chodzić, odczuwa, sprawdza, by potem wyciągnąć wnioski, bo chcę chwilę poczuć się jak Ty i być choć chwilę “tam” z Tobą… To chyba nie jest ktoś, kto zjawia się i myśli: “co za strrraszne buciory on/ona ma… żal, że ma takie, ale jak cudnie, że moje są piękne i błyszczące” i odchodzi.
Empatia daje gigantyczną siłę, którą możemy czerpać od innych. Mimo, że nie da się czegoś w pełni zrozumieć, gdy się tego nie przeżyje, to jednak chęć i gotowość, by włożyć czyjeś buty odpycha okropne poczucie bycia zostawionym sobie samemu. Są tacy ludzie, od których czuje się natychmiastową prawdziwą gotowość do czucia wspólnie z nami. I gdyby tych ludzi było więcej, to naprawdę łatwiej dało by się sterować, koniec w końcu - i tak samemu, naszym niełatwym życiem.
Agata
Tekst pochodzi ze strony www.damy-rade.org a grafika - www.four-pins.com i www.myspace.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz