Przeczytałam na blogu pewnej rett-Mamy zdanie, które ja sama mogłabym wypisać sobie markerem na czole "Chodzę na jej smyczy". We wpisie mowa była o tym, co jest mi niesamowicie bliskie a mianowicie o zależności między humorem Anielicy a humorem reszty świata. A humor Anielicy, to humor Retta.I u nas tak właśnie jest. Duet Blanka-Rett determinuje wszystko tak naprawdę. Jak się śmieje, to śmieją się wszyscy, dzień, choćby najbardziej pochmurny robi się słoneczny i piękny. Jej śmiech jest zaraźliwy i widząc go na tej małej buźce, moja dusza robi głośne "Ufff...". Wtedy dupo-rett jest pokonany, siedzi pod butem i zdycha. Uśmiech to jest zawsze i ewidentnie moment absolutnego zwycięstwa nad tym parszywcem.
Ale działa to w dwie strony... Jak Mała wpada nam w otchłań rozpaczy to zawsze po same uszy, ciągnąc za sobą wszystkich, którzy są "pod ręką". I tu nie ma pół środków, pół-smutków czy jakiś pośrednich stanów. Jak jest smutek to ze wszystkimi możliwymi efektami specjalnymi... Nie da się do takiej kilkugodzinnej akcji zdystansować i w czarną dupę (pardon) wpadamy wszyscy. Włącznie z kundlem, który łazi niespokojny kontrolując czy aby ktoś jego dziecku nie robi krzywdy.
Podobnie jest ze spaniem. Moje początkowe ambitne plany, że nie ma skakania na palcach, bo dziecko śpi szybko się zrewidowały. Niestety, gdy od lat 3 noc przesypia się fazami, z kilkoma pobudkami i płaczem to nie ma siły. Jak Lady śpi, cały świat staje w miejscu. Telefony, domofon i wszystkie dźwięko-twórcze urządzenia na "off". Kundel sterroryzowany, jedno szczeknięcie i następują od razu konsekwencje w postaci rzutu kapciem lub innych opresji.
Wiem, nie jest to zdrowe i pewno zrozumiałe tylko dla rett-rodziców czy rodziców dzieci z podobnymi zaburzeniami nastroju i snu. Ale z mojego doświadczenia wynika, że inaczej się nie da. W kwestii nastroju i trybów "spania/czuwania" warunki dyktuje tyranozaurus Rett. I działa tu prosta zasada: Anielica się śmieje/płacze/śpi - świat się śmieje/płacze/śpi...
Agata
Grafika pochodzi ze strony: www.workingmoms.about.com i www.pinger.pl
Amen!
OdpowiedzUsuń