piątek, 28 czerwca 2013

Lady uzyskała promocję do następnej klasy!

Spośród wszystkich promocji, włącznie z tymi w Biedronce - ta cieszy najbardziej... Łatwo nie było, bo śmignęła o włos, tak to jest z tymi Aniołami lewitującymi w wymogach edukacyjnych... Tłukę do głowy, żeby się przykładała do malowania, rysowania, śpiewania i tańczenia, ale ze średnim efektem. Ona raczej z tych co idą wąskim nurtem swoich zainteresowań. Cóż, nie będę bronić. Z tego co wiem, to najciekawszy przedmiot i pole do rozwoju tychże zainteresowań to przedmiot o nazwie "jedzenie". Tu chyba piąteczka z plusem w koronie z uśmiechem. Więc jest dobrze. Mimo jakiejś organicznej niechęci do tworzenia dzieł sztuki malarskiej, teczkę z rysunkami dostałam. Zdolna bestia. Po mamie :D
Gorzej z zachowania, ponoć za szarpanie przy ubieraniu miała być jakaś nagana... Może przesadziłam z tymi naukami o "złym dotyku". Niby to takie grzeczne i ułożone dziewczątko, ale czasem komuś w oko napluje i używa nóg do samoobrony. No niestety, każdy poprawczak to dżungla, trzeba się czasem samo-obronić. Wiem, ocena z zachowania leci na łeb na szyję, ale w kwestii poradzenia sobie w życiu jest coraz lepiej. Po coś w końcu ma te długie dolne kończyny, w przeciwieństwie do ozdobnych - górnych.
Pierwszy rok Lady w poprawczaku uważam więc za zakończony! Promocją i pełnym sukcesem! Dyplom jest, zdjęcia, kwiaty też ... i łezka w oku, że moje dziewczątko jest już taką dużą kobitą w białej bluzce i plisowanej spódnicy... I, że poradziła sobie! Jestem taka dumna... I już skreślam dni w kalendarzu, żeby znów wystawić ją za drzwi z plecakiem świnki Peppy :p

                                                                                               Agata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz