Gorzej z zachowania, ponoć za szarpanie przy ubieraniu miała być jakaś nagana... Może przesadziłam z tymi naukami o "złym dotyku". Niby to takie grzeczne i ułożone dziewczątko, ale czasem komuś w oko napluje i używa nóg do samoobrony. No niestety, każdy poprawczak to dżungla, trzeba się czasem samo-obronić. Wiem, ocena z zachowania leci na łeb na szyję, ale w kwestii poradzenia sobie w życiu jest coraz lepiej. Po coś w końcu ma te długie dolne kończyny, w przeciwieństwie do ozdobnych - górnych.
Pierwszy rok Lady w poprawczaku uważam więc za zakończony! Promocją i pełnym sukcesem! Dyplom jest, zdjęcia, kwiaty też ... i łezka w oku, że moje dziewczątko jest już taką dużą kobitą w białej bluzce i plisowanej spódnicy... I, że poradziła sobie! Jestem taka dumna... I już skreślam dni w kalendarzu, żeby znów wystawić ją za drzwi z plecakiem świnki Peppy :p
Agata
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz