Staram się bardzo na co dzień wyglądać jak przykładna rett-matka... Szaro-myszowatość górą, jednak czasem moja słabość do kiczu wyłazi, np w ulubieniu koloru pink. Dotyczy to też innych sfer życia, nie wypada się w sumie przyznawać, że się pewną dozę kiczowatości akceptuje :)Jest film, który kocham miłością czystą i cekinową, bez wnikania czy to dobre kino, czy złe i co reżyser chciał powiedzieć. "Burleska" to jeden z tych filmideł, które włączam gdy jest mi źle, potrzebuję się zresetować, albo po prostu - odpocząć. Niedawno dorobiłam się własnego oryginalnego DVD, a co, niech mops-ik płaci na fanaberie rett-matki.
O czym jest ten film? Hm... To w sumie bardzo prosta fabuła, o spełnianiu marzeń, talencie, miłości... Fascynacji formą sceniczną jaką jest burleska, o tańcu, emocjach. Ale przede wszystkim to kilkadziesiąt minut ukazujących jakim talentem wokalnym jest Christina Aguilera. I, że to najdziksze zwierzę sceniczne ostatnich lat, które daje radę zarówno w balladach jak i szalonych burleskowych show. Ze śpiewających dziewczynek mojego pokolenia akceptuję tylko kilka. Christina natomiast w tym filmie pokazuje, że naprawdę jest... wokalistką. I to świetnej klasy, a nie tylko buźką, która zaśpiewawszy 4 takty staje się mocą show-biznesu, gwiazdą światowego formatu. I jednego sezonu.
Ogrom powalających układów tanecznych, tony cekinów i piór, przepiękne i seksowne kobiece ciałka i kawał głosu Christiny - ot cała "Burleska". Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że pojawia się w filmie babcia Cher, która chyba całkiem dobrze sobie jeszcze radzi. W sumie nie wiem, całą uwagę zgarnia bezczelnie blond diablica Christina.
Mnie powala jeszcze wątek miłosny... Koleś z wymalowanymi rzęsami zakochuje się w Ali (Aguilera) i przechodzi niezłą transformację... Od wyglądającego na wagino-sceptyka lalusia, po faceta z testosteronem, który całkiem nieźle podnosi ciśnienie ;) Poza tym, ballada pochodząca w z filmu jest jedną z moich ukochanych piosenek... Tekst, wykonanie, teledysk... po prostu uwielbiam. "Bound to you" tutaj:http://www.youtube.com/watch?v=7i2SupYmXpI
Wiem, nie jest to film Quentina Tarantino, ani muza, której pewnie "wypada" słuchać... Mam to gdzieś. Kocham ten film, muzykę, laski w cekinach, światła, scenę... Totalnie się w tym burleskowym świecie zapominam... W sumie, rett-matce przyda się czasem polewitować między piórami, na które nie ma alergii :)
Agata
Grafiki pochodzą ze stron: www.christinaaguilera.com.pl, www.fanpop.com, www.main.stylelist.com


Chętnie obejrzę ;) zachęciłas mnie :)
OdpowiedzUsuń