Nie razi, nie oburza... Nie usłyszy pani ode mnie "Rany boskie, jak można?!" Bo wiem, że można. Rozumiem, te ekstremy, słodziutka, rozumiem... Nawet to, że się rzuca "kur..." w każdy możliwy obiekt natury ludzkiej lub martwej, ba! że się bluzgami celuje nawet w kosmos, za to że jest tak cholernie nieskończony, albo w pieprzone niebo, że takie niebieskie. Ani to, miła pani, że z retta się ściany gryzie, a jak nie smakują, to obgryza paznokcie, ostatecznie zżera, tak jak rettka, własną rękę. Nie szokuje mnie też to, że można chcieć unicestwić cały ten ulizany na gładko padół... Znam to uczucie, kochaniutka... Wiem, że można powiedzieć, że się nienawidzi świata/retta/dziecka/małżonka/siebie. Że można obmyślać plan efektownego bądź mniej spektakularnego samobójstwa, pojedynczego lub zbiorowego. Że można bezcześcić wszystkie świętości, nie ustępować staruszkom miejsca w autobusie, nie sortować śmieci i deptać trawniki. Wiem miła pani...
A skąd ja to wszystko wiem? Z autopsji, kochana, z autopsji...
Agata
Grafika pochodzi ze strony: www.polygamia.pl
W Twoim stylu ale jakoś tak mocarniej to ujęłaś. Świętości, staruszki, śmieci, trawniki - cudne zestawienie ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
Piotrek
Aaaa ja myślałam, że tylko mnie się wydaje że starsze ladies czują się wyjątkową częścią wszechświata... że należy oddawać im cześć i szacun w autobusach, na ławkach, w kolejce w biedronie. Ha! nie tylko im! Ich siatkom, "torybeckom", wysłuchiwać monologów na temat jak to się na weselu choroby tropikalnej nabawiła i to przez to, że pnna młoda w zaawansowanej ciąży poszła do ołtarza w wianku. W WIANKU! A przecież już"'nieczysta" i jak można w ogóle... Zastanawiam się, czy to jest wpisane w naturę wieku? Czy ja mogę gdzieś zgłosić sprzeciw?
OdpowiedzUsuń