poniedziałek, 9 września 2013

Anioł Anioła

Dokładnie za trzy dni mija rok odkąd nie ma Jej z nami. Tak fizycznie... Ale to jedna z tych osób, które nie odchodzą nigdy, bo stanowią część nas samych.
Janka, Janeczka, Januchna. Najukochańsza z babć, najmądrzejsza z kobiet jakie spotkałam do tej pory w życiu. Jeżeli można by Ją było określić jednym słowem, to byłaby to "miłość". Albo "ciepło". Nie, "troska". Nie, nie da się jednym... Moja Januchna była chodzącym ciepłem i miłością, która nigdy nie dusiła a zawsze dodawała skrzydeł. Myślę, że ani w połowie nie dorównuję Jej w tym jak umiała kochać. Bo kochać, wbrew pozorom, też trzeba umieć. Tak jak umiała Ona.
Pomimo swoich ośmiu dyszek na karku, bo tyle dokładnie miała, jak urodziła się Blanka, rozumiała więcej niż dużo młodsze od niej osoby. Nie pytała, nie lamentowała, nie histeryzowała. Płakała za Blankę w ciszy, wiem to od Mamy, ale nigdy przy mnie. Blanka z rettem czy bez retta zawsze była jej najukochańszym szczygiełkiem. Nikt jak Babcia Janka nie śpiewał do snu "Śpij mały gzubie, bo Ci oczka wydłubię". U nikogo pod spódnicą nie było tak bezpiecznie. Wiem to z własnego doświadczenia, bo to właśnie Ona zajmowała się mną jak Mama wróciła do pracy.
Jej ostatnie miesiące na tej ziemi były koszmarne... Nie miała już siły złapać oddechu, ale zawsze wyciągała rękę do Małej a na jej niemożliwie zmęczonej twarzy pojawiał się uśmiech. Uśmiech ze łzami. Jak była jeszcze w stanie mówić, zapytałam wprost "Janka, wiesz co musisz mi obiecać, jak już będziesz tam?". To było oczywiste. Obie wiedziałyśmy, że będzie Aniołem Blanki...
Historia zatacza koło. Niesamowite, bo właśnie siedzę na walizkach i pomału przeprowadzam się do Jej mieszkania. W pokoju, w którym urodziła się moja Mama, w którym urodziłam się ja (ja to ściśle w szpitalu, ale tam była moja pierwsza baza) i tam gdzie zmarła nasza Janeczka, pokój ma moja Królewna... Wiem, że Ona tam jest i będzie strzec Małej. Cieszę się okropnie, bo czuję ją tam w każdym kącie. A ten rok bez Niej był naprawdę trudny, tęskno mi bardzo...
                 
                 

                                                                                                 Agata

1 komentarz: