czwartek, 12 września 2013

Hm...

Dzisiaj. Zwykły sobie dzień... Fajny, bo Lady w humorze, więc w humorze i ja. Fajny też bo początki jesieni, którą uwielbiam. Ale sytuacja normalna; idziemy z Blanką na popołudniowy spacer, przechodzimy przez most i mijamy rzekę. Ja, jak to zwykle bywa, wgapiam się w swoje trampki (zgodnie z zasadą - ja ich nie widzę, więc oni nie widzą też mnie :p) i prowadzę wewnętrzny zażarty dialog nie wiedzieć do końca o czym... Nagle z tego pół-letargu wyrywa mnie jakaś dziwna kobieta... Nie mam pojęcia dlaczego odebrałam ją jako dziwną, w dodatku nie pamiętam ani szczegółu z jej wyglądu. Kobieta pokazała ręką na zachmurzone niebo, na którym okazało się, że jest też cudna tęcza. 
"Niech pani popatrzy! Jaka piękna" - powiedziała, niemal krzycząc.
Przytaknęłam lekko zdziwiona, bo naprawdę rzadko ktoś mnie zaczepia na ulicy. Tym bardziej jeśli chodzi o tęczę.
"Niech pani pokaże ją tej Królewnie! Proszę... Jest przepiękna..."
W sumie była. Jaskrawe pasy na tle prawie płaczącego deszczem nieba. Widać było, że naprawdę jej zależy, żeby pokazać Blance ten widok. Stałyśmy tak we trzy i gapiłyśmy się na tęczę...

W życiu piękne są tylko chwile... Ta była absolutnie magiczna, mimo, że nie do końca ją rozumiem... Kim była ta kobieta? Dlaczego mnie zaczepiła? Czemu zwróciła uwagę na Blankę?

Nie zauważyłabym jej gdyby nie rett. Tęczy z pewnością - też nie.

 
                                                                                                 Agata

Grafika pochodzi ze stromy: bialczynski.wordpress.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz