Jak pisałam ostatnio oziębłość i niski poziom empatii to jednak jakiś standard w tym kraju. Dobrze, poza paniami w Intermarchu i jakimś procentem ludzkości, który z zasady jest przyjazny. Przy okazji kilometrów wytupanych po urzędach z racji przeprowadzki, słyszę zwykle jednak "nie" wraz ze stanowczą odmową nawet wysłuchania w czym rzecz.Mur ten jednak można często przebić... Daleko mi do wzbudzania w kimkolwiek litości, ale pierwsze co robię żeby "ten wyżej" mnie chociaż wysłuchał, to pokazuję moją Blankę albo zaczynam o niej mówić. Oczywiście tylko wtedy gdy konwersacja wchodzi w odpowiednie rejony. "Zespół Retta", "niepełnosprawna 5-latka", "choroba nieuleczalna", "potrzebuję pomocy" - to wszystko brzmi jak slogany z reklamy fundacji TVN albo jakiejś innej.
Ludziom zwykle wlatuje to jednym uchem, szerokim łukiem omija mózg a tym bardziej serce i wyfruwa uchem drugim. Co innego jak podstępem połączy im się neurony pomiędzy tymi oto pojęciami a światem rzeczywistym. Że ta jedna z wielu niepełnosprawnych dziewczynka to Blanka, że jest naszą Królewną, że jej bliżej nieokreślony zespół jest okrutną chorobą polegającą na tym i tamtym itd. Wtedy bardzo często ludzie "miękną". Zaczynają widzieć, że załatwienie miejsca parkingowego pod domem to nie kolejna próba wyłudzenia "tego co się należy" tylko autentyczna walka o lepsze życie dla małej i całkowicie zależnej od jej rodziców dziewczynki.
Może mam już plakietkę wariatki w swoim mieście i okolicy, ale zawsze mówię o Blance. O tym, że nie jest przeciętną dziewczynką. Mówię w kontekście jej choroby ale nie tylko. Mówię o niej całej. Nie zawsze ale często pomaga to innym wzbudzić, poukrywaną gdzieś w nich, empatię. I wszyscy są zadowoleni. Ja osiągam cel, bo dostaję to czego Mała potrzebuje, w dodatku spełniam misję, czyli nauczam o recie (a przynajmniej sygnalizuję co to zacz). Na zadowolonych wyglądają też obiekty owej dyskretnej manipulacji, bo wiedzą, że pomogli Blance. Komuś konkretnemu. I nie ma nic milszego niż jak pojawiam się gdzieś po raz drugi i słyszę: "Aaa, Blanka, pamiętam... A jak tam się Mała czuje?"...
Agata
P.S. Dziękuję Panu z Wydziału Dróg i Komunikacji UM, że słuchał i rozumiał...
Blanka jest prześliczna!!! :)
OdpowiedzUsuńAnonimama
Co tu dużo mówić... Wiem :)
UsuńUderzyło mnie koszmarnie to zdjęcie... Ułamek sekundy i dobry aparat złapał to co rett skrzętnie ukrywa na co dzień... Te mądre i "wiedzące" oczy, jakąś dorosłość i świadomość... Trudno mi uwierzyć patrząc na tą buzię, że Mała jest tak nieodwracalnie i ciężko chora...