Równe 7 lat temu powiedzieliśmy sobie z A. przy świadkach pewne miażdżące w skutkach "tak". W tamtym momencie nikt hardcora retta nie przewidywał, ba!, ja nie przewidywałam w ogóle żadnych problemów czy trudności :) Cukierkowy róż okularów stanu zakochania odebrał mi wtedy całkowicie rozum. Bo przyznam szczerze - dzień mojego ślubu był naprawdę jednym z dwóch najpiękniejszych jak do tej pory. Przegrał tylko z narodzinami B.Miało być tak pięknie, a przyszedł wielki zły rett i okazało się, że przed nami jako małżeństwem całkiem grube zadanie. W pewnym momencie chyba oboje mieliśmy świadomość, że albo to nas rozwali albo połączy. Może i nie ma się czym chwalić, ale po 7 latach nadal jesteśmy razem... To jest chyba najważniejsze i obędzie się bez jakiś dalszych niepotrzebnych zwierzeń i miłosnych historii bez puenty. Krótko mówiąc; przeszliśmy przez piekło razem. Można widać kochać się nad życie, można - nad retta :)
Na koniec fotka ze ślubu, dowód na to, że naprawdę byliśmy kiedyś piękni i młodzi :)
Grafika pochodzi ze strony: www.commons.wikimedia.com, a fotka z archiwum własnego :)

...i nadal jesteście !!!! gratulacje .Marylka
OdpowiedzUsuń..i nadal jesteście piękni i młodzi !!! gratuluję i pozdrawiam Maryla
OdpowiedzUsuńGratulacje a fotka śliczna
OdpowiedzUsuńAneta z Tatianką
Dziś napiszę znaczkami: :) <3
OdpowiedzUsuńDopiero w obliczu retta okazało się, jak bardzo wartościowymi ludźmi jesteście i jaka wielka jest Wasza miłość - niezależnie od przeciwności. Gratulacje, uściski i życzę Wam wszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuńLiczyłam na komplementy :D
OdpowiedzUsuńAle szczerze - to temat rzeka... Dla mnie osobiście bardzo intymny i wątpię, żebym podjęła się go tak na maksa (chyba, że pod pseudo;) Takie próby typu rett naprawdę mają niesamowitą niszczycielską moc, pomimo chęci obu stron, miłości, zaangażowania... Ale da się i warto z całych sił walczyć! Walczyć też o siebie. By móc powiedzieć nie tylko "kocham" ale też "lubię nasze wspólne X, Y czy Z".
P.s. Mam nadzieję, że nie dosięgnie mnie klątwa "powiedzieli publicznie jak się kochają i się rozwiedli" :p Ale ja nie Doda, A. nie Majdan, więc jestem dobrej myśli :))