Mam w głowie taką wizję: cyrk i "okazy" - karły, ktoś bez nogi, ktoś jednym okiem albo dwoma głowami i mała słodka dziewczynka klepiąca sobie gdzieś w kącie. Albo w klatce. A ludzie przechodzą i paaatrzą... Jest sensacja? Jest. Na pewno mocno to przerysowane, ale kiedyś nawet śniła mi się B. jako obiekt do pokazywania, właśnie w cyrku.
Moja Mama jest w naszym małym mieście osobą poniekąd publiczną, pracuje od lat z młodzieżą, czynnie udziela się w środowisku. Jak bujamy się razem miastem to zawsze przynajmniej kilka osób się wita, zatrzymuje, zagaduje. Wszystko cud-miód. Ale przecież zazwyczaj mamy ze sobą B.
Kiedyś podchodziłam do tego bardzo emocjonalnie, drażniło mnie wszystko - że ktoś pyta albo że nie pyta o nic, że zwraca uwagę na Małą albo, że traktuje ją jak powietrze. Już nie wspominając o zainteresowaniu lub totalnym jego braku jednostką chorobową. Jednym słowem - co by człek nie zrobił, było źle. Zawsze jak padało pytanie "A to Pani wnusia?" kopałam już jednym butem dziurę w betonie coby jak najszybciej się pod tą ziemię zapaść. Czułam gdzieś w środku, że zaczyna się pokaz i prezentacja "TAKIEGO dziecka". I jak się dziś zastanawiam nad tym, to nie wiem w sumie dlaczego... To był taki wredny czas.
Kiedyś podchodziłam do tego bardzo emocjonalnie, drażniło mnie wszystko - że ktoś pyta albo że nie pyta o nic, że zwraca uwagę na Małą albo, że traktuje ją jak powietrze. Już nie wspominając o zainteresowaniu lub totalnym jego braku jednostką chorobową. Jednym słowem - co by człek nie zrobił, było źle. Zawsze jak padało pytanie "A to Pani wnusia?" kopałam już jednym butem dziurę w betonie coby jak najszybciej się pod tą ziemię zapaść. Czułam gdzieś w środku, że zaczyna się pokaz i prezentacja "TAKIEGO dziecka". I jak się dziś zastanawiam nad tym, to nie wiem w sumie dlaczego... To był taki wredny czas.
Dzisiaj jest zupełnie inaczej - Mama opowiada o B. tak jakby nie było między nimi dwoma żadnego skurczy-retta. To jest jej wnusia - jedyna, najkochańsza, najsłodsza, taka jaka jest. Ludzie reagują różnie, duża z nich część już wie, że B. niesie przez życie pewien balast, którego zrzucić się nie da. Ale dla Babci jest zawsze numerem 1., i co najważniejsze - kimś kim można się "pochwalić" bez "A zaśpiewaj piosenkę, którą Cię nauczyli w przedszkolu" albo "Policz po angielsku do 10".
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.plfoto.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz