niedziela, 11 maja 2014

Trzeba nauczyć!

Opowieści dziwnej treści, czyli z cyklu "Z mchu i paproci". Przychodzi pielęgniarka od zastrzyku. Krótka wymiana zdań:
- Pije?
- Mało.
- Dlaczego? 
- Nie umie i nie chce pić.
- Trzeba nauczyć pić z rurki! 
- Nie-da-się...
- To uczyć a nie gadać. 
Ta-daaaam!!! W mordeczkę! No przecież, nie pije, bo jak ma pić skoro nie nauczyłam pić z rurki! Nauczę pić z rurki - będzie pić. Czy ja zawsze muszę wszystko tak komplikować?!
Dobra, bez tych złośliwości, Pani nie chciała źle. Zupełną ma rację, trzeba nauczyć pić z rurki. Kiedyś też w to wierzyłam, były różowe kubeczki niekapki i kapki, rurki z brokatem, butelki ze zwierzaczkami i jakoś nie nauczyłam... 
A propos tej historii przypomina mi się kultowa już w mojej rodzinie opowieść o naszym Doktorze rehabilitacji, który jest po prostu bogiem genialnych pomysłów i prostych rozwiązań. Oprócz tego, że stale wzdycha nad nami "Eh... dalej nie nauczyliście raczkować. Trzeba na czworaki i nauczyć!!!" to ostatnio uradował mą duszę tak, że musiałam usiąść. Dr duma nad B. i mówi -  "To jak tak jest z tymi nogami to trzeba wprowadzić zabawy - niech kopie piłkę, podnosi woreczek stopą"... Dodam, że Dr zna nas od zawsze, tj. od początku.  
B.! No NIECH Ty raczkujesz, podnosisz woreczek stopą i odkopujesz mi piłkę. Bo to przecież wystarczy Cię nauczyć, a nie filozofować, cudować i komplikować! Mama wie jak się uczy - przedstawia materiał, pozwala go poznać, powtarza, utrwala i się wtedy umie. I koniec kropka, o!  :p

                                                                                                     A.

Grafika pochodzi ze strony: www.wykopuj.pl

6 komentarzy:

  1. Bo Ty nic Doroty Zawadzkiej nie oglądasz! Winni są zawsze rodzice! A zwłaszcza matkie... Nie dzecko, w tym wypadku nawet nie rett, a Ty! No tak jakbyś nie mogła przeskoczyć tego, co zdziałała choroba, jakieś tam zaburzenia neurologiczne... A Ty nic, tylko na panią z IKEI krzyczysz... Kochana, jesteś WIELKA, bo znosisz to wszystko! I niech mówią i piszą co chcą, a te woreczki to niech se sami podnoszą! "Nie zrozumie syty głodnego" i ta prosta prawda właśnie się sprawdza... Niech przyjdą i spróbują wlać w tą japkę kroplę wody! Wymiękną w raz, dwa, pięć! I skończą się głupie porady...

    OdpowiedzUsuń
  2. Buhaha az sie usmialam pod koniec z tego woreczka podnoszonego stopa... A Sz.P. doktor podniesie? :) Rece opadaja od tych specjalistycznych porad... Nic tylko trenowac! Pozdrawiam, mama Ewci

    OdpowiedzUsuń
  3. A bo ja to siem czujem jak pół-dupek, pół-głowek i kwazi-matka :D Ten wyraz twarzy "no nie nauczyła nic tej dziewczynki, pewnie pazuri siedzi i piłuje całymi dniami" jest bezcenny :))) A Dr dobre serce ma, tylko brak połączeń nerwowych ucha z mózgiem, może to się leczy. Ja w każdym razie siedziałam, krzyczałam, karnym jeżem straszyłam a ta dalej nic. Powiem więcej, mam jakieś wredne poczucie, że dla B. woreczek i stopa są tak bardzo abstrakcyjne jak dla mnie konflikt na Krymie i afera Rywina. Ale, nevermind, grunt, że ktoś się dzisiaj nawinął w tej ikei, zawsze to miło jakiegoś jadu upuścić na kogoś spoza linia ognia, czyli najbliższej rodziny 3:)

    OdpowiedzUsuń
  4. buhahaha:))))Swietne!!!!Ja moją Zofię uczyłam pić kubeczkiem dobrych parę lat....bezskutecznie:)))I alleluja że pije wciąż jak mały bobasek smoczkiem.....bo inaczej bym ją ZASUSZYŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁA!!!!!!!ide szyc woreczki do podnoszenia....siłą bezradnosci wobec powalającej głupoty!!!moc calusow!

    OdpowiedzUsuń