wtorek, 1 lipca 2014

Tato

Już po Dniu Ojca co prawda, ale to nie Koncert Życzeń, można napisać o nim i później. Jakoś tak mi się zachciało właśnie teraz... Po 3-tygodniowej jeździe bez trzymanki, czyli naszym typowym i występującym kilka razy w roku - niespaniu. Rett nie śpi, jego madame Padaka również, a więc nie ma mowy o spaniu u B. A jak nie śpi B., to nie śpi pół kamienicy, albo i miasta. Wtedy A. ledwo trafia w futryny, w pracy pewnie skacze jak gumiś i generalnie wyglądem reklamuje produkcję "Noc żywych trupów". Bo to on a nie ja jest na straży gdy B. osiąga (ba! - przekracza) wszelkie możliwe granice ludzkiej wytrzymałości...
Trzeba to nazwać wprost - Córeczka jest Tatusia. Tato ma dużo więcej cierpliwości (wg mamy to kwestia możności zregenerowania nerwów w pracy poza domem, ale nie wnikajmy, bo pewnie nie tylko tego), pewnej samokontroli i zrównoważenia. Ma też swoje tajne sposoby na szaleństwa B. Nie będę się rozpisywać jak to razem cudownie poznają we troje (z rettem naturalnie) świat, bo mi wyjdzie pean "ku czci", ale naprawdę - nasz Tato daje radę. Czasem pewna nutka zazdrości przemyka mi przez głowę jak ta mała bestia gapi w ojca zakochana po same uszy. Na mnie zwykle łypie "Matka, odwal się z tym piciem/syropem/rehem/masowaniem stóp itd" :)
Tak czy inaczej, matką być chyba jest jednak łatwiej... Jakieś to bardziej wrodzone, poparte hormonalnie i wymuszone przez naturę. Rola ojca wymaga więcej zaangażowania i motywacji wewnętrznej, bo nikt mi nie wmówi, że A. wstaje do B. 20 noc z rzędu, 10 raz z rzędu i jeszcze dostając z nogi prosto w oko, bo mu tak natura i instynkt każą. Wstaje, bo sam sobie daje tego przysłowiowego kopa i chce. I w tym chceniu jest cała tajemnica bycia Tatą przez duże "T"...

                                                                                               A.

Grafika pochodzi ze strony: www.facetpo40.pl

3 komentarze:

  1. U nas tak samo - córa zapatrzona, ba, zakochana w ojcu, który ma więcej luzu i mniej paniki w oku niż matka. Matka w sytuacjach kryzysowych ma w oku szaleństwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My poszliśmy już o krok dalej; u nas matka ma obłęd w oczach nie tylko w sytuacjach kryzysowych, tylko na stałe

      Usuń
  2. Tatuś od przytulania, mamusia od wciskania "pysznych" lekarstewek do buzi... ech znam za dobrze to spojrzenie pełne wyrzutu... Niech już im będzie, tym tatuśkom, dołączam się do spóźnionych życzeń, dla tych Niezwyczajnych Tatusiów :)

    OdpowiedzUsuń