| Blanka z Babcią Elą |
O dramatycznym zakończeniu wakacji krótko, bo szlag mnie jasny trafia do tego stopnia, że trudno mi pisać językiem parlamentarnym. Co za wredny los... W poniedziałek dupek nasz i oprawca dał popis siły do tego stopnia, że moja Mami zdecydowała o natychmiastowym powrocie. Nie dziwię się, dla kogoś kto nie widział go w full HD to mógł być szok.
A więc był skumulowany atak padaki z bezdechami, sinieniem, torsjami itd. i coś co budzi zawsze u nas największy niepokój - nieruchome ręce i oczy wpatrzone tępo w sufit. W efekcie wszyscy zdecydowaliśmy, że jedynym wyjściem będzie powrót, bo muszę mieć Małą na oku. I mam. Sprawdzam częściej czy oddycha i myślę co dalej z tym wszystkim począć... Ale generalnie na tym minusy turnusu nad morzem na szczęście się kończą.
Za to plusów cała lista, która poniżej:
1) po pierwsze primo - B. została oddzielona od matki na czas dłuższy niż 48 godzin z wielkim sukcesem. Dziecko zadowolone, zaopiekowane, zadbane i szczęśliwe a matka, jak się okazało, też przeżyła (odpoczęła nawet)
2) po drugie - moja Mami i nadmorsko-krakowska część rodziny wymiotła! Dali popis ogromnej odwagi, już o sercu nie wspominając. I jak sobie przypomnę moje wakacje u Cioci i Wujka, to Blance nic z tych wymarzonych nie zabrakło. I morze było i spacery i kąpiele na tarasie... Myślę, że gdyby polskie wybrzeże oferowało gofry bezglutenowe z bezmleczną bitą śmietaną to Blanki anioły zdobyły by je w minutę. Zadbali naprawdę o wszystko. A co jest już mistrzostwem - nikt nie narzekał, że B. nie śpi, popłakuje, robi to czy tamto. A wiem, że tak było, znam tą pannę na tyle.
3) ten czas był wyjątkowy chyba dla wszystkich - dla mnie i A. bo mogliśmy być tak na 200 % dla panienki Mniejszej, i dla Babci B. - bo uwierzyła, że naprawdę daje sama radę (i to jak!) a nawet dla reszty rodziny... Przyznali mi się, że Blanka to mała złodziejka, bo serca skradła im już na zawsze.
Plusów pomniejszych było jeszcze całe stado, masa wspomnień, piękne zdjęcia... Szkoda tylko, że ta kanalia nie uznaje żadnych świętości. Cały rok pracy, rehabilitacji, przedszkola i chorowania, a w wakacje też on. Ale tak czy inaczej - nie ważne jak się wakacje kończy, ważne, że były naprawdę wyjątkowe. I pozwolę sobie wszystkim, którzy zadbali o stronę techniczną Blankowych kolonii powiedzieć DZIĘKUJĘ i bardzo Was kocham.
A.
Ale mimo wszystko uśmiech na twarzy, stylowe okularki, po prostu top model plażowiczka! :) Cieszę się, że udało Wam się odpocząć, a Babcia jest moją bohaterką! (pożyczycie? :))
OdpowiedzUsuńOczywiście, nasza Ela by się w Ewci zakochała podejrzewam :))
Usuń3 stycznia 2007! Wow! Nie dość, że Blana potrafi cofać się w czasie, to jeszcze robi lato w środku zimy! ;D Piękne to zdjęcie, oby taka uśmiechnięta była ta nasza Milady codziennie! :***
OdpowiedzUsuńE nie, to aparacik swoim życiem żyje :D
Usuń