Fundacja, w której zbieramy 1% oznajmiła mi (i pewnie kilkudziesięciu tysiącom innych matek i ojców) niedawno na piśmie, że wydatki refundowane z 1% będą kontrolowane o wiele bardziej restrykcyjnie a wszystkie te mające na celu "poprawę warunków socjalno-bytowych" będą rozpatrywane w drugiej kolejności. Może to i słusznie, o zdrowie przecież chodzi. Nie mogę w sumie narzekać na tą Fundację, bo naprawdę pomaga, refunduje zakup leków, sprzętu, rehabilitacji całkiem sprawnie. Ale jakoś znów poczułam się trochę jak żebrak i wyłudzacz...Ludzie (rodzina, przyjaciele, znajomi, znajomi znajomych, sąsiedzi, Baśka z klatki B i Rysiek spod budki z piwem) wpisując krótkie "dla B." w swoim zeznaniu podatkowym przekazują swój 1% dla mojego dziecka. Często nie wiedzą jak pomóc, a tu akurat zdarza się okazja. Bo znają mnie, A., B. Bo wiedzą jakim skur... jest rett. Bo słyszeli, bo ktoś poprosił itd. Ale wszyscy, skoro wpisali to konkretne dziecko - godzą się by środki z 1% były dla niej. A 1% to tak naprawdę jedyna szansa, by moja córka mogła godnie żyć i ogromna pomoc od tak wielu ludzi.
Powiem to milionowy raz - matka nie robi sobie z tej kasy tipsów, nie "rozlicza" wypadów na Fidżi, nie pożytkuje ich w żaden inny sposób niż na rehabilitację, leczenie czy poprawę warunków życia Blanki. Pewno to mocno ograniczone zaufanie wynika z faktu, że jakiejś części opiekunów podopiecznych "udaje" się naciągać różnego rodzaju fundacje, ale szczerze mówiąc nie wiem jak by mieli to robić... Może ja głupia i naiwna, ale naprawdę nie wiem.
Dobra - przepisy przepisami, biurokratyczny potwór nażarty, ok, rozumiem, a przynajmniej się staram. Ale szlag mnie jasny trafia na sposób w jaki jesteśmy traktowani w tym kraju. Jak potencjalni złodzieje i nieroby, którzy "siedzą" z tymi dziećmi w domu i kombinują jak tu wyciągnąć na nie jak najwięcej kasy.
Zamieniłabym każdą złotówkę za zdrowie mojego dziecka.
A.
grafika pochodzi ze strony: rogovoyreport.com
Agatko nie wiem co to za ograniczenia i jaką poprawę "bytową" córci masz na myśli...
OdpowiedzUsuńMy w naszej fundacji możemy rozliczać jedynie zakup leków ( i to tylko neurologicznych i okulistycznych) , zakup sprzętów rehabilitacyjnych, płatność za rehabilitację czy terapie i turnusy rehabilitacyjne.
jeżeli chodzi np. o dostosowanie łazienki do potrzeb Julki to już niestety nie.
Choć przyznam,że przydała by się takowa możliwość bo kąpiel Julki do łatwych nie należy i leżak potrzebny do kąpieli z ledwością mieści się w wannie.....
To jest chore-faktycznie bo pieniądze z 1% są przekazywane dla naszych dzieci a nie możemy z nich ułatwić życia naszym pociechom.
Ano te wydatki, które określane są jako "poprawę warunków bytowych" stanowiły na przykład wydatki na buciki, ubrania, paliwo na dojazdy. Czasem kupiłam dziecku zabawkę czy płytę z muzą, to też refundowali. Ale się zmieniło... Cóż, może ja bym za dużo chciała, nie wiem. Ale myślę sobie właśnie tak - że skoro te pieniądze ktoś dał na moje właśnie dziecko, to jak kupię coś jej innego niż leki to będzie miała choć trochę "funu" w życiu, a nie tylko retta, jego rehabilitację i leczenie...
UsuńTo, że sprawdzają - niech sprawdzają przy potencjalnych nadużyciach tak powinno być. Sęk jednak w tym ile czasu mija od wysłania Fundacji faktur za leki/przejazdy itd do zwrotu pieniędzy rodzicom, dodatkowo jeśli policzyć ile czasu mija od dokonania przez darczyńcę wpłaty do pojawienia się pieniędzy na subkoncie (wcześniej nim uzbiera się odpowiednia kwota rachunków wysyłać do zwrotu nie wolno) to okaże się, że od wpłaty na rzecz dziecka do zwrotu poniesionych wcześniej wydatków (tak tak, tych odpowiednich) mija minimum 4 miesiące, a po tych zmianach pewnie będzie więcej.
UsuńPozdrawiam "branżowca"
Problem wynika z ustawy dot 1%. Tam są wypisane cele na ktore podatnik może przekazać swój podatek. Natomiast
OdpowiedzUsuńsam fakt możliwości zbierania na konkretne dziecko a nie ogólnie na fundacje budzi kontrowersje. Tj coś co nas powinno niepokoić - istnieje całkiem duże lobby sprzeciwiające temu rozwiązaniu. ..
buty ortopedyczne i profilaktyczne można refundowac ciagle.