Rodzinna uroczystość, dzień kiedy możemy w końcu się spotkać wszyscy razem. Przynajmniej teoretycznie bo B. wstaje z gorączką dobijającą 39 kreski. I co teraz? Pseudo-dylemat. Dać buziaka w rozpalone czoło, odwrócić się na pięcie i pojechać samemu na cały tak naprawdę dzień? Nawet jakby to była jedna z opcji to nie ma Jej z kim zostawić na tak długo w sytuacji gdy jedynemu kołu ratunkowemu - mojej Mamie, siadają plecy. B. swoje naprawdę już waży. Nieciekawe wrażenie, że życie leci obok, rett, nie-rett - znów coś Ją wyklucza, wyklucza nas.Chcesz żyć tak jak wszyscy, wmawiasz sobie i innym, że możesz. Rzeczywistość jest jednak taka, że po raz kolejny rezygnujesz wybierając to co uważasz za słuszne... Wybierasz Ją, bo teraz Cię potrzebuje, bo jest oczywistym priorytetem. Wiesz, że musisz postąpić tak a nie inaczej.
Tylko czy naprawdę masz jakikolwiek wybór? Przysięga "Będę z Tobą ZAWSZE kiedy będziesz mnie potrzebowała" zobowiązuje bardziej niż wszystko inne. Wybierasz dobrze.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.pinterest.com
Sąsiedzi mają tzw zdrowe dziecko;))) Odkąd Młody skończył 1,5 roku w zasadzie każda próba wyjazdu na weekend, na ferie, na wakacje...kończyła się przynajmniej zapaleniem oskrzeli, były też zapalenia płuc i wielokrotne pobyty w szpitalu... przeszło mu jak miał jakieś 7 lat;)))
OdpowiedzUsuńzdrówka życzę!!!