środa, 3 czerwca 2015

Nie ścigaj się

Bo przegrasz. I to nie dlatego, że jestem lepsza, tylko dlatego, że sama strzelasz sobie w kolano zgłaszając się do wyścigu o miano "matki roku/dekady/tysiąclecia". Przegrasz bo samo to, że chcesz startować czyni Cię przegraną. Dla kogo biegniesz? Dla swojego dziecka na pewno nie, bo Ono zna tylko jedną Mamę, do której odnosi wszystko i która z zasady jest najlepsza, najpiękniejsza, najkochańsza i naj naj. Ładujesz się w ten wyścig, żeby coś udowodnić innym. Żeby pokazać, że możesz, umiesz, chcesz więcej, lepiej, bardziej. Tylko po co?
Nie ścigaj się, macierzyństwo to nie konkurs talentów, dzieci to nie pudle na wystawie psów rasowych. Do wyścigów trzeba wspólnego mianownika, równych szans, mety i startu. A tego nigdy się nie osiągnie bo każda z nas jest totalnie inna, dzieci są inne, okoliczności, problemy także. Mimo tego, gdy usłyszysz strzał - pognasz jak antylopa przeskakując płotki o nazwach "angielski dla niemowlaków", "innowacyjna metoda rehabilitacji", "nauka chodzenia", "długość karmienia piersią", "siada/chodzi w wieku...".
Nie ścigaj się, bez względu na to czy masz zdrowe czy niepełnosprawne dziecko. Bo przegrasz. Z Jolką, Kaśką i Moniką, ale przede wszystkim ze sobą. Jesteś osobną kategorią, nikt nie ma prawa stawać z Tobą do zawodów ale też nie masz prawa rzucać wyzwania innym. Walczysz sama, ze sobą, dla siebie, dla Dziecka. Jesteś najlepszą matką na świecie, jedyną, niepowtarzalną. Robisz wszystko co możesz, co chcesz i co uważasz za słuszne. Patrz do przodu, tam gdzie biegną Twoje dzieci. Nie patrz na mnie, bo ja biegnę na zupełnie innym torze gdzie może być tylko jedna osoba.

                                                                                            Matka
Grafika pochodzi ze strony: www.otympiszemy.pl

1 komentarz:

  1. To nie wyścig w moim wypadku, to strach obezwładniający - porównanie z innymi dziećmi (dot. młodszej) i stwierdzenie faktu, że (etap obecny) znacznie lepiej mówią, powoduje porażający strach, że też z nią coś nie tak i niewiele pomaga... nie wiem jak doczekam trzecich urodzin;) czyli (wg. mnie) etapu, że będzie można trochę odetchnąć, bo wszelakie problemy powinny do tego czasu wyjść.

    OdpowiedzUsuń