Właśnie minęły cztery tygodnie od naszej wizyty u dr gastro-enterologa. Mój optymizm ("Blana, za miesiąc będziesz ważyć znów 20 kg") okazał się być mocno przesadzony ale ja tak mam, że jak nóż na gardle to dostaję surrealistycznej motywacji do walki i wiary w mega sukces. Fakty jednak na szczęście są takie, że po kilku miesiącach udało nam się zatrzymać spadek masy ciała B. a to już coś, przynajmniej na początek. Poniżej o tym co się u nas sprawdziło a co nie.- Majonezy, śmietany, smalec odpadają. To nie jest po prostu klimat Blanki, żeby do wszystkiego ładować majonez i te inne. Sprawdziły się natomiast oleje roślinne, do każdego dania (zwłaszcza nie-słodkiego idzie łyżeczka oleju - rzepakowego, słonecznikowego, ryżowego, lnianego lub masła). Nie muszę dodawać, że kupa B. z tegoż powodu też się cieszy.
- Więcej niekoniecznie, ale częściej. B. ma mały brzuszek, który wszelkie nadgorliwości chętnie oddaje więc lepiej dać Jej jeść częściej a nie porcję dla Pudziana raz na 6 godzin. W przedszkolu je obiadek (który robię dzień wcześniej i daję do plecaka z rana), w domu z Tatą drugi. Śniadanko, drugie śniadanko, deserek, kolację oczywiście też.
- Nocne podjadanie, jak wszystkie, miłe Panie, wiemy, jest zawsze skuteczne jeśli chodzi o dodatkowe kilogramy. B. sama zdecydowała, że wprowadzamy dodatkowy posiłek i to nocą. W dzień zwykle nutridrinka się wstydzi, za to w nocy - bardzo chętnie. Tato na autopilocie wlewa do paszczy buteleczkę i B. idzie sobie spać dalej. Najedzona napita, wszyscy zadowoleni.
- Sztuczne upasacze - tak, ale bez szaleństw. Mamy fantomalt, który gdzieś czasem dosypuję, innym razem dodaję trochę sinlaca, albo mleka w proszku, takiego dla niemowląt i tyle. Żadnych innych cudów techniki nie stosujemy.
- Własna inwencja twórcza. Próbowałyśmy zrobić własnego nutridrinka, czyli mleko (zwykłe albo w proszku), banan, trochę masła orzechowego i brązowego cukru i też jest gitara. Domiksować można w sumie wszystko, nawet trochę ryżu z obiadu i już się gęstość i kaloryczność podwyższa.
- Dużo kurczaka, indyka, warzyw, ryżu, kasz i zdrowych olejów czyli tego co lubi B. Zmiksować można w sumie wszystko. Nawet ukochane przez B. naleśniki.
- Leki. Dostaliśmy od doktora Kreon (enzymy trawienne ze świnki), probiotyki i espumisan. Dwa ostatnie działają jak ta lala, natomiast Kreon stoi w szafce z lekami. Podjęliśmy kilka prób wprowadzenia go, rozsypując, po pół, z różnego typu daniami i niestety, B. po nim wymiotuje. Pół godziny od zażycia - hafty łowickie. U nas odpada, bo mija się z celem dawanie czegoś co ma pomagać w nabieraniu masy a powoduje takie rewelacje.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.femmehub.com
Ja na takim eko targu kupiłam olej z pestek dyni. Dość, że zdrowy to jeszcze bardzo smaczny. Buteleczka mała i droga ale bardzo wydajna. Kajtek ma 5 lat, a nadal dajemy mu mleko dla maluchów i przybiera w końcu przybiera. Trzymam kciuki, walczcie !
OdpowiedzUsuńTroche nie na temat ale tak mi sie nasunęło jak przeczytałam że akceptuje oleje - myślałyście o diecie ketogennej na padaczke?
OdpowiedzUsuńNie :)))
UsuńNie :)))
Usuń