czwartek, 1 października 2015

O co tu chodzi...?

Widzę, że coś jest nie halo... Zmienia mi się, owszem - dorośleje, fafkulce jeszcze nie ale pierwszy wągier na nosie już żeśmy herbatą z melisy opili. Więc albo jakoś posępnie dojrzewa, albo to coroczny jesienny spadek formy, albo co najgorsze - kolejny etap choroby... I to mnie lekko przeraża.
Od kilku-, kilkunastu dni jest całkiem inna. Przepada w swój wymiar tak bardzo, że Jej nie ma... Apatia, osłabienie i zmęczone oczy. Takie smutne... 
Czasem rozumiejące wszystko, czasem jakby zupełnie nieobecne. Leży, drzemie, duma i znów odpływa, jakby Jej tam w środku nie było. Tęskno mi za czasami, kiedy wszędzie było tak pełno Blanki. Jej śmiechu, tupania od lodówki do telewizora, zabaw i pisków. 
Bywa, że z tego marazmu przechodzi w jakieś nagłe rozpacze. Widać, że emocje w Niej po prostu buzują, jeden ruch nie taki, dwa nieodpowiednie słowa, coś a nie coś innego i B. płacze. Po wykluczeniu wszystkich możliwości pochodzenia Jej bólu, stwierdzam, że boli Ją dusza. Coraz więcej jest takich dni, coraz mniej mojej Blanki w Blance. Załamka...
                                                                                                                                                                                                                                                        A.

Grafika pochodzi ze strony:  lostoneself.deviantart.com

3 komentarze:

  1. Rozmawiałam o tym z naszą neuro. Powiedziałam że może ona ma depresję. ..dr określiła to apatią. Wg niej to różnica. Wg mnie zalamujace. Bo tj brak chęci do zycia do wysiłku.
    Ale dało mi to do myślenia. I choć ma rozne dni w sensie zdrowotnym czytaj czy sa napady to zaparlam sie by wrocic troche do rzeczy sprzed. Np na placu zabaw gdzie z malym chodzimy tez zaczela zjezdzac ze zjezdzalni. Aktywuje ją. Próbuje rozbawiac. I prawde mówiąc troche efektów jest. Tylko ze to wymaga ogromnego jej i mojego wysilku.
    Mi jest to bardzo trudno odnieść do Blanki bo Paulina czasem ma dni bez napadów. Jeśli napady sa czesto codziennie to trudno cokolwiek zrobić. Wazne wtedy by wcisnąć jedzenie i picie
    Ale wiem bo Paulince ze gdy tylko dostaje od życia cos co jej daje radość wraca do mnie.
    gdy zaś musi siedziec na kanapie bo nie ma kto z niaza reke chodzić etc to odpływa. Oczy nieobecne i taki smutek że ja wariuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy pisze...

    Rozmawiałam o tym z naszą neuro. Powiedziałam że może ona ma depresję. ..dr określiła to apatią. Wg niej to różnica. Wg mnie zalamujace. Bo tj brak chęci do zycia do wysiłku. 
    Ale dało mi to do myślenia. I choć ma rozne dni w sensie zdrowotnym czytaj czy sa napady to zaparlam sie by wrocic troche do rzeczy sprzed. Np na placu zabaw gdzie z malym chodzimy tez zaczela zjezdzac ze zjezdzalni. Aktywuje ją. Próbuje rozbawiac. I prawde mówiąc troche efektów jest. Tylko ze to wymaga ogromnego jej i mojego wysilku. 
    Mi jest to bardzo trudno odnieść do Blanki bo Paulina czasem ma dni bez napadów. Jeśli napady sa czesto codziennie to trudno cokolwiek zrobić. Wazne wtedy by wcisnąć jedzenie i picie 
    Ale wiem bo Paulince ze gdy tylko dostaje od życia cos co jej daje radość wraca do mnie.
    gdy zaś musi siedziec na kanapie bo nie ma kto z niaza reke chodzić etc to odpływa. Oczy nieobecne i taki smutek że ja wariuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, też wariuję... U nas najgorsze jest to, że Ona nie da rady zjeżdżać na zjeżdżalni, czasem nawet sama już nie siedzi. Nie ma siły chodzić, nie ma siły już ze mną tańczyć... I to właśnie to "nie-manie" chyba powoduje ten stan, bo Ona wie, rozumie... Chciała a nie może, teraz chyba już nie chce. Jak mam wzbudzić w Niej ducha walki...? Nie wiem jak :(((

      Usuń