Znów mam szpital w
domu (i już chyba straciłam resztki nadziei na jeden pełny tydzień
bez kaszlenia, smarkania, inhalowania i syropków) więc temat na
czasie. Byliśmy w poniedziałek z B. na badaniach na endokrynologii,
trwało to prawie trzy godziny, cztery pobrania krwi w wyznaczonych odstępach
czasu i coś trzeba było robić, oprócz słuchania piosenek z
komórki. Zaczęłam masować Jej te małe zimne jak lód stopy...
Pół godziny i nic, ciepłe póki się masuje a potem w mig znów lodowate. One takie już są, pomimo mojej bezgranicznej miłości, uwielbienia, miziania i całowania. Ciepłe bywają tylko w dwóch przypadkach: albo jak jest upał
tropikalny albo podczas gorączki.
Przybył ostatnio nasz
nowy rehu z hospicjum i zapodał pomysł, coby kupić Blance żel
rozgrzewający do stóp i dłoni. Kolejna odkrywcza myśl, na którą
nie wpadłam, bo nie miałam pojęcia, że coś takiego w ogóle
istnieje. W aptece było (jest chyba tylko z jednej firmy), za lekko ponad dwie dyszki, więc zaczęliśmy testować. I działa! Trochę popiecze, pomrowi, ale w 5-10 minut
stopy są ciepłe i to na długo, przysięgam. Na dłonie nie ośmieliłam się
spróbować, bo B. je liże i kombinuje przy oczach a to
niebezpieczne. Wiem, bo nasz Tato, zapomniawszy, że smarował
wcześniej Córci stopki, wytarmosił Ją z miłością po małym
słodkim buziaku, który po chwili mało nie spłonął. Generalnie,
nie próbujcie tego w domu. Ale ze stopami można, działa czadowo! B. zadowolona, ja zadowolona, żyje się łatwiej, wszyscy hepi.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.pixaby.com
Jakie to proste;) o ile się o tym wie;)
OdpowiedzUsuńzdrówka!!
Jak ja lubię te Twoje wynalazki Kochana... It's medżiiiiiik!
OdpowiedzUsuńKupim..kupim...
OdpowiedzUsuń