piątek, 15 kwietnia 2016

"Głęboka" Jej Wysokość Blanka

Stoję u progu świata głęboko upośledzonych umysłowo (określenie jest boskie) z Blanką za rękę, by od września zapukać do warzywniaka drzwi. Papiery prawie wszystkie w poradni złożone, opinie popisane, słowo się rzekło, decyzji będę się trzymać jak pijany płota. Bo podjęliśmy ją z A. w zgodzie ze sobą ale przede wszystkim z tym co wydaje się być na chwilę obecną najlepsze dla B., bo funkcjonuje (dzięki uprzejmości swojej padaczki) jak dziecko głębokie (niech im już będzie z tą nomenklaturą). Abstrahując od poradnianych procedur i szufladek - B. żadna głęboka nie jest, bo jest wielka, amen.
W naszym kraju człowiek niemówiący przynajmniej jednym językiem lub nie używający gestów jest zrównany z zieleniną i innymi tam tego typu. Ciało niby ludzkie a w głowie sałata. Dla poradni jeszcze póki co hasło "motyl i skafander" brzmi raczej jak zajawka jakiegoś entomologicznego modowego trendu na wiosnę. Może nawet są i tacy co by chcieli odkryć ile tomów Wikipedii siedzi w głowie takiej B. (czyli zakładają patrząc Jej w oczy, że takowe tam są) ale kompletnie nie mają do tego narzędzi diagnostycznych. Nawet nie o żaden eye-tracking chodzi (chociaż i to powinna być jedna z opcji docierania do głowy delikwenta), bo akurat moje dziecko przy swojej padaczce ma go w głębokim (o proszę) poważaniu. Bardziej chodzi o to, że potencjał intelektualny to jedno, inteligencja to drugie, a już typy inteligencji , które świadczą o zasobach intelektualnych danego człowieka, to coś całkiem trzecie. 
Od zawsze wiedzieliśmy, że w B. jest to co w każdym tylko uwięzione przez zasrańca retta. Który zawiązał język i sznurówki na supeł, a rękami bawi się w najlepsze. Choroba nie zmienia faktu, że B. odbiera bodźce, koduje je i przetwarza. Efekt owego przetwarzania pod Blankowym sufitem nie objawi się światu w jakiś spektakularny sposób, ale on jest . Czasem uda się jedno mrugnięcie okiem inne niż wszystkie, innym razem powłóczyste spojrzenie w konkretną stroną a jeszcze kiedy indziej po prostu pewność, że Ona wie. I wtedy robię wszystko, żeby wiedziała, że ja wiem, że Ona wie. Efektywne przepuszczenie jednej czy nawet pół informacji w tak trudnych warunkach daje mega satysfakcję.
B. odbiera świat inaczej, pamięta też odmiennie. Tak przynajmniej podejrzewam. Ja pamiętam obrazami, słowami, natomiast Ona chyba bardziej emocjami. Jak inne narzędzia odbierania świata są ograniczone, to odbiera się go całą resztą - a więc skórą, sercem i duszą. Ona rozpoznaje stany emocjonalne i ludzi błyskawicznie. W lot łapie ciepło, które ktoś Jej daje, tak samo jak odrzuca złą energię. Rozszyfrowywanie moich jazd opanowała też do perfekcji. Świat w Jej małej rozczochranej to nie tylko jajecznica zrobiona przez retta i epi ale coś naprawdę niesamowitego. Ogromna wrażliwość i zawziętość by ten świat wciągać do środka, do rozumu i serca, mimo okrutności jakie zafundował Jej rett. 
Zatem od poradni dostaje "głębokie" (bo tak będzie najlepiej, chcemy by miała terapię dostosowaną do siebie a nie, żeby Ją trzeba było dostosowywać do terapii), ale w domu nigdy tego określenia nie usłyszy. O! I kropka :)

                                                                                                A.  

Grafika pochodzi ze strony: thewritemag.com

2 komentarze:

  1. Mamo jesteś mega dzielna. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszyła mnie pani do łez
    Wspaniała z Pani mama
    Pozdrawiam
    JD

    OdpowiedzUsuń