Moja walka o Nią zaczęła się nawet wcześniej niż od brzucha, skończy się pewnie w momencie gdy któraś z nas odleci w inny wymiar. Z rettem czy bez niego, na dobre i na złe, zawsze będę walczyć by było Jej jak najlepiej. To nie podlega żadnej dyskusji, bez względu na to ile krwi wylejemy i ile trzeba będzie zapłacić. Bo dobro mojego dziecka (jednego i drugiego) to wartość absolutnie nadrzędna.W przypadku dziecka niepełnosprawnego nasza codzienna walka zaczyna się od rzeczy prozaicznych, np. batalii z grawitacją. Na tym etapie choroby (i całego wiadra leków na epi plus setek napadów) B. po prostu leci. Głowa leci, nogi kopią w amoku, ciało jest totalnie bezwładne. A ja mam tylko dwie ręce. Wszystko co chcemy w górę, to leci na dół, nie moja, nie B. tylko Newtona wina. Z tego faktu wynika cała lawina mniejszych i większych upierdliwości a więc i konieczność zmierzenia się z fizyczną niemocą, bezsilnością, zmęczeniem, z tym, że Ona chce a nie może. Albo już nawet nie chce a chcę ja. Ze zwątpieniem psychicznym przy braku poprawy i stałym zapadaniu się Jej w tego pieprzonego retta. Z tym, że są dni kiedy tylko chce się wyć. Mimo tego wszystkiego tak często udaje się nam wygrywać. Drugi w tym tygodniu uśmiech, pięknie zjedzony obiad, wiosenny spacer, tydzień bez napadu itd. Dzięki Niej i przy udziale mojej typowo maminej zawziętości wygrywamy ze sobą, czasem nawet wygrywamy z tym dupkiem rettem. Jedyne z czym wygrać nie możemy to jak się okazuje niektórzy ludzie, bo oprócz oczywistości wynikających bezpośrednio z choroby Blanki musimy mierzyć się z tym co "fundują" oni. Od zerowej empatii, przez wiecznie żywe stereotypy, po szeroko pojętą głupotę. Od pań/panów za biurkiem z syndromem "mogę cię zdeptać w nanosekundę, robalu", przez tych, którzy mogą a nie chcą, do takich, którzy arogancją czy chamstwem doprowadzają mnie do nigdy niekończącego się zadziwienia światem.
Nie chcesz mi pomóc? To dobrze, nie musisz, dam sobie radę sama. Wystarczy, że nie będziesz mi przeszkadzać.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.pinterest.com
Samych sympatycznych ludzi na Waszej drodze!!
OdpowiedzUsuńściskam Blaneczkę bardzo czule
OdpowiedzUsuń:-)
a jej mamie, przede wszystkim, "śfientego" życzę :-)