Nie wszystkie "aaam!" to "chcę jeść", nie wszystkie "mym" to "mamo", tak samo jak nie wszystkie "brlrpraaampm" to nic nieznaczące zbitki głosek. B. mówi dużo, jednak główny problem z tą naszą komunikacją alternatywną jest taki, że czasem w grę wchodzi cała masa interpretacji tego co powie.Blanka od rana dziś płacze, zawodzi, cierpi... Tłumaczę A., że nie trzeba znów dawać jeść, bo to Jej "aaam" to akurat dziś nie jest prawdopodobnie kolejne "dawaj żreć". W Blanki "mówieniu" trzeba wziąć pod uwagę totalnie wszystko - ton, intonację, kontekst, oczy, mowę ciała, po prostu wszystko co przyjdzie nam na myśl i co może mieć znaczenie. Z mową werbalną jest prosto - można te wszystkie niuanse olać a i tak się wie o co przynajmniej mniej więcej chodzi. "Dawaj jabłko" to dawaj jabłko", "boli mnie brzuch" to "boli mnie brzuch" . Słowa - ludzkość umówiła się wieki temu co do ich znaczenia i wszyscy się tego trzymają. A u nas? Mocno się trzeba nagłowić...
Poszłyśmy w końcu na spacer, skoro B. wyje a wszystkie metody zwiodły to pomyślałam, że może ukoi ją szum tej naszej fontanny albo odgłosy miasta. Czasem to działa. Ale nie tym razem - ani tulenie, ani powolny wiosenny spacer, nic. Mówię do Mamy (biorąc pod uwagę wszystkie możliwe czynniki - ile spała, jak wygląda, która godzina, jak zawodzi, w którą stronę się gapi), że obstawiam, że B. chce spać. Z drugiej strony - jak rzeczywiście chce spać to i pośpi w wózku, kocyk ma, na dworze ciepło, nic tylko kimać. Owszem, zasnęła na 5 minut ale wstała z napadem, poza tym jeszcze bardziej rozryczana. Wszystko mówiło mi, że chce zaciemnionego pokoju, spokojnej muzy i zakopania się pod kołdrą, bo na dworze też Jej wszystko nie pasowało. Zaniosłam do domu i co? To co mówiła mi intuicja i moje 7-letnie doświadczenia w rozmowach z Blanką - włączyłam spokojne kołysanki, zamknęłam rolety i B. od razu zasnęła. Mimo, że mogła spać na dworze w wózku, mimo, że ciągle powtarzała "aaaam"...
Rozszyfrować, że chce spać to był pierwszy krok. Dojść do tego, że chce spać ale w domu już było trudniej. Ale grunt, że znów jakoś żeśmy się dogadały.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.vismaya-maitreya.pl
taaaa, z werbalną wszystko jasne ;))) Pamiętam jak Starsza jedząc kanapkę spokojnym tonem poinformowała: "chcę zygać", zdziwiłam się, bo nijakich oznak nie było dziecko nadal mamlało kanapkę i uparcie powtarzało komunikat... dopóki się nie domyśliłam, że mówi: 'chcę ZYG ZAK" czy jak tam się nazywał główny bohater filmu Auta ;)))
OdpowiedzUsuń