Oto przepis:Weź dwa tygodnie napadów z dodatkami (sine usta, śmierć w oczach, pot na czole z bólu), trochę zmęczenia, trochę więcej frustracji, tonę bezsilności, dwie tony wściekłości na retta i wymieszaj to wszystko sobie w głowie. Odstaw na kilka minut i obserwuj jak między uszami rosną Ci jak na drożdżach między innymi takie myśli:
- "Nienawidzę ..." - w trzykropki można wstawić wszystko, zależy co kto lubi: swojego życia/ swojego dziecka (w domyśle - swojego retta w dziecku)/ niespania/ nie-mania czasu/ piłki nożnej/ całego świata itd.
- "Zniszczyłaś", "Twoja wina" - to zawsze przyprawia mnie o pot na plecach... Od razu wiem, że powinnam iść tak jak ten jeden w Harrym Poterze walnąć se głową w ścianę za karę. Ale tak czy inaczej, pomyślało się...
- "Nie mam już siły" - Proste.
- "Nie chcę już być rett-matką" - bo chcę być Dodą albo polską WAGs lub ewentualnie przynajmniej matką bez "rett" w tytule.
- "Pozabijam Was wszystkich a na końcu siebie" albo "Skoczę zaraz przez okno a Wy radźcie sobie sami a ja z chmurki popatrzę jak Wam idzie". Przyznaj się, ile razy to pomyślałaś? Ja milion trzysta czterdzieści jeden.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.thebadmom.com
I piszesz, że to 2 tygodnie takich jazd? Jestem przekonana, że ja bym miała podobne objawy jakoś po 2 godzinach...
OdpowiedzUsuń