niedziela, 19 czerwca 2016

List do amatorów kopert

Z zasady nie zależy mi na popularności w blogsferze, jak czytają to bardzo miło, jak nie to się jakoś specjalnie nie przejmuję. Piszę, bo lubię i chcę. Są jednak sprawy, które wymagają nagłośnienia i sama nie dotrę do większej ilości osób niż ta, którą regularnie obdarowuję karteczkami za wycieraczką z prośbą o zaparkowanie gdzie indziej. Dlatego proszę - kto może i chce, niech puści ten list w świat. Bo mnie już jasna cholera bierze...

 ***
Szanowny Ty/Ta, który nie masz uprawnień a traktujesz miejsce parkingowe dla osoby niepełnosprawnej jako zawsze wolny pewniak do zaparkowania.
Nie musi obchodzić mnie, że to tylko do kolektury bo akurat kumulacja, albo bo nie było miejsc a auto trzeba przecież gdzieś zostawić. Może padało a do kiosku daleko? Albo ubrałaś za wysokie szpile, żeby robić w nich kilometry? Nie musi mnie to obchodzić...


Tak jak dla Ciebie nie ma znaczenia, że ja albo mój mąż jutro rano będziemy nieść 22-kilową dziewczynkę do auta zaparkowanego na drugiej ulicy. Nie ma najmniejszego znaczenia, że sama ważę ledwo ponad 50 kg a do nogi mam przywiązaną jeszcze drugą córkę. Nie musisz wiedzieć, że niesienie 20-kilowego bezwładnego ciała to jak dźwiganie dwóch ton. W deszczu, w śniegu, upale 40 stopni, bez znaczenia. Codziennie, cztery razy dziennie, cały rok, przez całe życie. Czasem z bólem głowy, wiecznym dyskomfortem pleców i rąk, zmęczeniem, którego Ty byś mógł nie znieść. Dobrze, że nie musisz tego sprawdzać. Ja muszę. Ale to Cię przecież nie obchodzi...


I nie będzie Cię obchodzić do momentu, w którym nie zrozumiesz, że JA MUSZĘ a nie MOGĘ. To nie przywilej, tylko jeden z moich sposobów na przetrwanie. Zaparkuję na kopercie bo MUSZĘ dać radę, nawet wtedy gdy nikogo to nie obchodzi.

                                                                                                   Mama niechodzącej Córki
***

Grafiki pochodzą ze strony: www.radiozet.pl, www.fpiec.pl i www.strazmiejska.gda.pl

4 komentarze:

  1. Mam wrażenie, że ostatnio ludziom się polepszyło :) Zazwyczaj miejsca dla niepełnosprawnych stoją puste, a jak zajęte, to przez osoby uprawnione. Już dawno nie widziałam łamania tego prawa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tak, przedwczoraj... Pod teskiem czy biedrą rzeczywiście jest ok ale pod moją kamienicą to jest miejsce pt. "ja tylko po lotto" albo "wyszłam za róg zaraz wracam". I nie wraca.

      Usuń
    2. Faktycznie, najlepiej pod wielkimi sklepami, bo tam kopert dużo, gorzej w centrum, ale serio ostatnio więcej pustych (nowe pozwolenia zdecydowanie mniej ludzi dostało) i to chyba widać oraz (nadzieja matką głupich;p) chyba się społeczeństwo uczy :))

      Usuń
    3. ja wiem, czy mniej dostalo ? sama bylam swiadkiem sytuacji, gdzie w kilometrowej kolejce po karte bylam JEDYNYM wozkowiczem (i slyszalam teksty w stylu "to na babcie") wiec...

      Usuń