czwartek, 28 lipca 2016

Egocentryzm samozachowawczy

Mam kilka takich osób, które są blisko jak trzeba i zawsze wysłuchają tego co mam zalana gilami do powiedzenia. Że plecy mam zardzewiałe a Ona jak na złość jest coraz większa, że chcę spać, spać, spać i lecieć natychmiast na Ibizę, a rett-życie jest podłe i w ogóle już nie daję sobie z tym wszystkim rady, na końcu zwykle dodaję, że zupełnie nie nadaję się na matkę. Czyli najczęściej rozprawiam jak to MI źle. Jaka to JA biedna, jak MI rett daje po dupie, JA, MI, MNIE, JA, JA, JA... Egoistka? Może trochę... Taką sobie wykombinowałam taktykę, żeby przetrwać.
Każda matka świata (poza ekstremistkami) myśli najpierw o dziecku a dopiero potem o sobie. Młode je obiad, a mama wylizuje po nim talerz i jest piękna i gładka, robi wszystko, żeby dzieciu było dobrze a potem chodzi latami na psychoterapię, żeby odnaleźć w tym bajzlu siebie albo jedzie do TVNStyle i u doktora plastyka rozpacza, że czas na jej własny nos po 40 latach obcierania gili z nosów swoich całkiem dorosłych już pociech. To normalne, naturalne i fizjologiczne, marudzimy, że my-matki to na samym końcu, ale same osobiście mamy taką hierarchię wartości. Dziecko - najpierwsze.
Mój pępek świata B. miał od początku pod górkę - bardzo ciężkie zapalenie płuc w 2 miesiącu życia, rekonstrukcja kanalika łzowego, problemy takie czy inne. Wylałam ocean łez nad Jej płucami, nad okiem drugie tyle, potem nad tym, że nie chodzi, ma krzywe nogi, zamyka się w sobie, klepie a nie bawi się zabawkami. Było mi Jej koszmarnie żal, bo taka maleńka, moja, biedna... Chciałam pomóc a już nie wiedziałam jak więc chorowałam non-stop. Potem nagle okazało się, że to całe gówno, które Ją zaczyna pochłaniać to rett. Nie mogłam funkcjonować, bo doskonale wiedziałam, że najgorsze przeżywa Ona, ja to pikuś, jestem duża, swoje fajne momenty już przeżyłam, mogę iść w ten rett-ogień jak trzeba... Ale Ona? Pomału zamykana w swoim świecie. Tracąca chwyt, możliwość gryzienia, kontaktu ze otoczeniem, umiejętność chodzenia. Wariowałam. Nie mogłam zrobić więcej niż robiłam, wiedziałam, że cierpi a ja tylko głoszę Jej do uszka jakieś totalne farmazony, że będzie dobrze, że już nie boli, duperele. Przełom nastąpił wraz z fazą wycia, Blanka mogła ryczeć w rozpaczy po kilka, kilkanaście godzin dziennie, ewidentnie cierpiała a ja kompletnie nie wiedziałam jak mogę pomóc. Wtedy zaczęłam zmieniać perspektywę, na JA. Trudno, byleby to przetrwać. Co czuła ONA (oprócz tego, że cierpi) i tak w żaden sposób nie mogłam się dowiedzieć, zaczęłam więc myśleć o tym co czuję JA. Tak jest w sumie do teraz, za wszelką cenę staram się nie rozwalać na czynniki pierwsze tego jak cierpi, mimo, że jak mało kto zdaję sobie sprawę z natężenia tego bólu... Wolę o tym nie myśleć, szukać Jej uśmiechu albo rozbebeszać siebie i skupić się na przykład na swoich obolałych gnatach. Taka strategia obronna, wszystko byleby nie tracić siły i mieć jej jak najwięcej by o Nią walczyć.

                                                                           A. 

Grafika pochodzi ze strony: tuiterazmojepasjemojswiat.blogspot.com

5 komentarzy:

  1. 2 miesiące temu dowiedziałam się, że Lenkę też dopadł Rett. jakieś 3 dni temu trafiłam na Pani bloga i czytam wszystko, od samego początku. Dzięki tym wszystkim wpisom udaje mi się jakoś uporządkować do co czuję i to co myślę. Zaczęłam nawet żałować, że nie umiałam nigdy tak dobrze pisać.
    Gratuluje talentu i odwagi
    Pozdrawiam Wiola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz musisz znaleźć sobie jaką bratnią duszę w postaci innej rett-mamy, bo wg mnie bez tego się nie da. Masz nas na fb, albo moje gorzkie żale na blogu. Ważne, żeby nie dać się zamknąć chorobie i walczyć do upadłego, do końca i na maksa :D Jestem z Wami! Buziole dla Ciebie super-mamo i Aniołka Lenki <3

      Usuń
  2. Znowu nie bardzo wiem, co napisać... wszystko takie banalne:( Najchętniej poszukałabym jakiejś kapituły przyznającej Noble Matczyne i zgłosiła Twoją kandydaturę!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Twoją :D i w sumie wszystkich spec-matek :D

      Usuń
    2. Serio, serio;) my w zasadzie nie mamy problemów;) w porównaniu z Wami!!

      Usuń