Wstałam dziś rano z silnym przekonaniem, że czas najwyższy na dobrą zmianę. Powiedziałam to dziewczynom, B. wrzasnęła "am!" więc została uznana za ochotnika. Poszła pod nóż. Jak było z Jej małą rozczochraną każdy wie, fryzura jak po rażeniu piorunem, warkoczy jak nie było tak nie było, a ja cierpliwością nie grzeszę. I tak długo wytrzymałam. Po kolejnym myciu Blanki włosów z Jej głową między również jej kolanami postanowiłam, że czas powiedzieć sobie dość. Jedyne na czym mi zależało, to żeby nie wyglądała jak ja za młodu czyli jak dorodne chłopię lub strzyżone na jeża dziecko po ataku pcheł (bądź wesz... wszów). Wszystko byleby wciąż wyglądała jak dziewczynka. Nie chciałam, żeby miała poczucie, że znów coś traci przez tego cholernego retta, dlatego zrobiłyśmy całe makeover szoł, postarałyśmy się o niezłą stylistkę fryzur, opowiedziałam Jej o przewadze krótkich włosów nad długimi itd i zrobiłyśmy to :) Co ja tu będę pisać, poniżej fotorelacja.
Moja zmokła kura na fotelu gotowa do akcji.
Fotka zaraz po:
A tu już w domu. Szanowny storczyk mi wybaczy.
Objętość wzbudzająca zazdrość:D
A tak się prezentuje w plenerze.
Modnie, dziewczęco, wygodnie.
I co, dobra ta zmiana??? Nam się podoba. Zwłaszcza mycie i stylizacja ;)))
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.acavemedia.com


Pięknie!
OdpowiedzUsuńPrzepięknie!!!
OdpowiedzUsuń