niedziela, 28 sierpnia 2016

O tym jakie to wszystko proste!

Kto ma npspr dziecko i zna ten urzędowy syf niech nie czyta. Kto ma npspr dziecko i jakiś bardziej ludzki pcpr/mops/urząd miasta itd. też niech sobie humoru nie psuje. To dla tych, którzy myślą, że obowiązuje zasada proście a będzie wam dane. Postaram się nie pluć na wszystkie strony jadem tylko jakoś mniej emocjonalnie podsumować jak łatwo i przyjemnie jest zdobyć dofinansowanie do fotelika samochodowego dla dziecka w moim małym mieście z funduszy tzw. "Aktywnego samorządu". 
Zabrałam się za to późno, bo moja głowa nie dała rady ogarnąć jeszcze większej liczby spraw, niż było ostatnio (dalej nie mam pewności, czy B. przeszła castingi i konkurs świadectw i czy ma miejsce w grupie rewalidacyjnej w swojej szkole, to długa i zamotana historia...) ale jako, że został mi tydzień (wnioski składa się do 30 sierpnia) to pomyślałam dopingowana przez koleżanki, że należy nam się i będziem się starać. Taki fotelik do auta to niebagatelna kwota więc jest się o co bić. Z tego co wiem, są na rynku dwa modele, które objęłyby gabaryty takiej gazeli jak B., jeden to koszt ok. 4.000, drugi ponad 6.000. Pojechałam zatem znów pełna optymizmu (po 2,5 roku wrażenie po walce o środki na Ursusa widać mi się w mózgu już zatarło) i zapytałam "Co to tam trzeba złożyć?" bo będę ubiegać się o jakąś pomoc do fotelika. I teraz będą same konkrety. Wniosku dostałam 9 (słownie: dziewięć) stron, w tym moja ulubiona, czyli "korzystanie ze środków PFRON", co, kiedy i ile dali. Nie, nie, wszystko gra, PFRON nie musi wiedzieć co, ile, kiedy i komu dał, trzeba mu to napisać. Dobra, to wniosek podstawowy (o załącznikach za chwilę), teraz dokumenty podczepione pod wniosek:
1) oświadczenie o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych (moje i męża), taki świat
2) oświadczenie o wysokości dochodu (stron jedna plus dwie zawierające przypisy, które mają pomóc w wypełnieniu strony głównej)
3) oświadczenie o miejscu zamieszkania - oooo! o! o! proszę... W razie jakby kasa przyszła a mnie pod moim adresem nie ma! I co wtedy?!
4) oświadczenie pełnomocnika osoby npspr -  styl tego dokumentu to już jest jakiś odlot na dopalaczach. Chodzi o to, że się samemu tymi wszystkimi fotelikami nie handluje, tylko napisane tak, żeby niekoniecznie wszyscy zrozumieli. Mi pomógł tato.
5) zobowiązanie informowania Realizatora programu o wszelkich zmianach dot. danych zawartych we wniosku - niech będzie.
Jak człek sobie usiadł, nalał plussssz active i spiął wszystkie neurony ze sobą, to wniosek ma plus minus wypełniony. Łatwiejsze za nami. Teraz załączniki, i tu pozwolę sobie o różne dygresyjki płynące z mojej rozmowy z Panią za biurkiem.
Zał. 1 - orzeczenie o npspr - wiadomo, jasne.
Zał. 2 - oświadczenie o danych osobowych - j.w.
Zał. 3 - zobowiązanie do informowania Realizatora o zmianach - j.w.
Zał. 4 - akt urodzenia dziecka - miałam trzy odpisy aktu Blanki - jeden zabrali mi tu, drugi tam a trzeci wymieniłam na dowód osobisty. Pytam, czy zatem może być dowód, na co Pani, że nie, ją dowód osobisty dziecka wydany przez Rzeczpospolitą Polską nie interesuje... Co tam dowód osobisty, akt ma moc. Dla mnie to wyprawa do miasta 30 km dalej, a dowód? No cóż.
Zał. 5 - oświadczenie pełnomocnika - dołączyć podpisane, jasne.
Zał. 6 - ulotka informacyjna dotycząca wnioskowanego przedmiotu dofinansowania wraz z ofertą cenową. Z interneta może być? A jak się jeszcze nie wie, bo to zależy ile kasy się będzie miało? Nieważne.
Zał. 7 - dokumenty potwierdzające własność lub współwłasność samochodu! Ha! I taka oto rozmowa:
Ja: Auto jest na męża.
Pani za biurkiem: A kto pobiera zasiłek na dziecko?
Ja: Ja.
P z b: To jak to?!
Ja: No tak jakoś. A to się wyklucza??
P z b: Więc Pani pobiera zasiłek, ale nie jest właścicielką samochodu i chce dofinansowanie na fotelik?
Ja: No tak wychodzi...
P z b: Ale Pani nie ma auta!
Ja: Mam, bo my z mężem mamy wspólne dzieci, psa i auto.
P z b: Ale Pani nie jest właścicielem auta.
Ja: ...
P z b: To mąż musi składać wniosek. Albo...
Już nie zapytałam co "albo", bo pewnie, żeby przepisać na mnie samochód albo jeszcze nie wiem co ciekawszego i łatwiejszego do załatwienia. 
Nie wypełniam tego od nowa, chrzanię to. B. będzie jeździć w swoim starym foteliku dla zdrowego dziecka za dwie stówki, najwyżej przywiążemy Jej głowę gumkami za uszy. Honor swój (i tak nadwątlony) mam i chrzanię to.

                                                                                         A. 

Grafika pochodzi ze strony: www.kinostudenta.pl

6 komentarzy:

  1. No przecież po to tak zrobili, żeby jak najwięcej ludzi sobie odpuściło! Nigdy nie byliśmy na turnusie rehab np bo mnie przerastało to, co kazali wypełniać, jak kazali wypełniać i na ile i tak mogłam liczyć :(
    co za różnica, na kogo samochód zarejestrowany??? A jakby tak dziadek lub wujek chciał to moje niepełnosprawne dziecko wozić z dobrego serduszka na zajęcia, to co? bez fotelika? może w ogóle samochód powinien być zarejestrowany na dziecko;P

    OdpowiedzUsuń
  2. A może wystarczyłaby -np umowa bezpłatnego użyczenia auta? Moze urzędowi taki dokument poświadczający prawo do pojazdu by wystarczył?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wystarczy ze jesteś jako współwłaściciel samochodu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam pomysł! Wyjdzie trochę drożej, ale zawsze to jakieś rozwiązanie: kupcie sobie drugi samochód (najlepiej nowego modnego jeepa) i zarejestruj na siebie, będziecie mieć dwa auta i fotelik ha! (Wybacz taki żarcik od rana, my też po batalii o fotelik...jeździmy dalej w starym choć nogi dyndają prawie do ziemi...Ściskam powakacyjnie! :*

    OdpowiedzUsuń